Autor: The Fix

  • Lekarze częściej przepisują opioidy "długodystansowcy" Covid, zwiększając obawy przed uzależnieniem

    Badanie pacjentów z VA pokazuje, że "nie jesteśmy przygotowani na zaspokojenie potrzeb 3 milionów Amerykanów z długim covidem".

    Osoby, które przeżyły Covid, są zagrożone oddzielną epidemią uzależnienia od opioidów, biorąc pod uwagę wysoki wskaźnik środków przeciwbólowych przepisywanych tym pacjentom, mówią eksperci ds. Zdrowia.

    Nowe badanie w Nature wykazało alarmująco wysokie wskaźniki używania opioidów wśród osób, które przeżyły covid z utrzymującymi się objawami w placówkach Veterans Health Administration. Około 10% osób, które przeżyły covid, rozwija "długi covid", zmagając się z często niepełnosprawnymi problemami zdrowotnymi nawet sześć miesięcy lub dłużej po diagnozie.

    Na każde 1000 pacjentów z długim covidem, znanych jako "długodystansowcy", którzy byli leczeni w placówce Veterans Affairs, lekarze wypisali dziewięć recept więcej na opioidy, niż mieliby w przeciwnym razie, wraz z 22 dodatkowymi receptami na benzodiazepiny, które obejmują Xanax i inne uzależniające pigułki stosowane w leczeniu lęku.

    Chociaż poprzednie badania wykazały, że wiele osób, które przeżyły covid, doświadcza uporczywych problemów zdrowotnych, nowy artykuł jest pierwszym, który pokazuje, że używają bardziej uzależniających leków, powiedział dr Ziyad Al-Aly, główny autor artykułu.

    Obawia się, że nawet pozornie niewielki wzrost niewłaściwego stosowania uzależniających tabletek przeciwbólowych doprowadzi do nawrotu kryzysu opioidowego na receptę, biorąc pod uwagę dużą liczbę osób, które przeżyły covid. Ponad 3 miliony z 31 milionów Amerykanów zarażonych covidem rozwija długotrwałe objawy, które mogą obejmować zmęczenie, duszność, depresję, lęk i problemy z pamięcią znane jako "mgła mózgowa".

    Nowe badanie wykazało również, że wielu pacjentów ma znaczny ból mięśni i kości.

    Częste stosowanie opioidów było zaskakujące, biorąc pod uwagę obawy o ich potencjał uzależnienia, powiedział Al-Aly, szef służby badawczej i edukacyjnej w VA St.

    "Lekarze powinni teraz unikać przepisywania opioidów" – powiedział Al-Aly, który przebadał ponad 73 000 pacjentów w systemie VA. Kiedy Al-Aly zobaczył liczbę recept na opioidy, powiedział, pomyślał sobie: "Czy to naprawdę dzieje się od nowa?"

    Lekarze muszą działać teraz, zanim "będzie za późno, aby coś zrobić", powiedział Al-Aly. "Musimy działać teraz i zapewnić, że ludzie otrzymują opiekę, której potrzebują. Nie chcemy, aby przerodziło się to w kryzys samobójczy lub kolejną epidemię opioidową. "

    Ponieważ coraz więcej lekarzy zdało sobie sprawę z ich uzależniającego potencjału, liczba nowych recept na opioidy spadła o ponad połowę od 2012 r. Ale lekarze w USA nadal przepisują znacznie więcej leków – w tym OxyContin, Vicodin i kodeinę – niż lekarze w innych krajach, powiedział dr Andrew Kolodny, dyrektor medyczny badań nad polityką opioidów na Uniwersytecie Brandeis.

    Niektórzy pacjenci, którzy uzależnili się od leków przeciwbólowych na receptę, przeszli na heroinę, albo dlatego, że była tańsza, albo dlatego, że nie mogli już otrzymywać opioidów od swoich lekarzy. Liczba zgonów z powodu przedawkowania wzrosła w ostatnich latach, gdy dilerzy narkotyków zaczęli zasysać heroinę silnym syntetycznym opioidem o nazwie fentanyl.

    Ponad 88 000 Amerykanów zmarło z powodu przedawkowania w ciągu 12 miesięcy kończących się w sierpniu 2020 r., Według Centers for Disease Control and Prevention. Eksperci ds. Zdrowia doradzają teraz lekarzom, aby unikali przepisywania opioidów przez długi czas.

    Nowe badanie "sugeruje mi, że wielu klinicystów nadal tego nie rozumie" – powiedział Kołodny. "Wielu klinicystów jest pod fałszywym wrażeniem, że opioidy są odpowiednie dla pacjentów z przewlekłym bólem."

    Hospitalizowani pacjenci z covidem często otrzymują dużo leków w celu kontrolowania bólu i lęku, szczególnie na oddziałach intensywnej terapii, powiedział dr Greg Martin, prezes Society of Critical Care Medicine. Na przykład pacjenci umieszczeni na respiratorach są często sedowani, aby uczynić ich bardziej komfortowymi.

    Martin powiedział, że jest zaniepokojony wynikami badania, które sugerują, że pacjenci niepotrzebnie kontynuują leki po opuszczeniu szpitala.

    "Martwię się, że pacjenci z Covid-19, zwłaszcza ci, którzy są ciężko i krytycznie chorzy, otrzymują wiele leków podczas hospitalizacji, a ponieważ mają uporczywe objawy, leki są kontynuowane po wypisaniu ze szpitala" – powiedział Martin.

    Podczas gdy niektórzy pacjenci z covidem doświadczają bólu mięśni i kości po raz pierwszy, inni twierdzą, że choroba nasiliła ich wcześniej istniejący ból.

    Rachael Sunshine Burnett cierpi na przewlekły ból pleców i stóp od 20 lat, od czasu wypadku w magazynie, w którym kiedyś pracowała. Ale Burnett, u której po raz pierwszy zdiagnozowano covid w kwietniu 2020 r., Powiedział, że ból wkrótce stał się 10 razy gorszy i rozprzestrzenił się na obszar między jej ramionami a kręgosłupem. Chociaż przyjmowała już długo działający OxyContin dwa razy dziennie, jej lekarz przepisał dodatkowy opioid o nazwie oksykodon, który natychmiast łagodzi ból. Została ponownie zarażona covidem w grudniu.

    "To był okropny, okropny rok" – powiedział 43-letni Burnett z Coxsackie w Nowym Jorku.

    Lekarze powinni uznać, że ból może być częścią długiego covidu, powiedział Martin. "Musimy znaleźć odpowiednie nienarkotystyczne leczenie, tak jak robimy to z innymi formami przewlekłego bólu" – powiedział.

    CDC zaleca szereg alternatyw dla opioidów – od fizykoterapii po biofeedback, dostępne bez recepty leki przeciwzapalne, leki przeciwdepresyjne i przeciwdrgawkowe, które również łagodzą ból nerwów.

    Kraj potrzebuje również ogólnej strategii, aby poradzić sobie z falą powikłań post-covidowych, powiedział Al-Aly

    "Lepiej być przygotowanym, niż być zaskoczonym za wiele lat, kiedy lekarze zdadzą sobie sprawę… "Och, mamy odrodzenie opioidów" – powiedział Al-Aly.

    Al-Aly zauważył, że jego badanie może nie uchwycić pełnej złożoności potrzeb pacjentów po covid. Chociaż kobiety stanowią większość pacjentów z długim covidem w większości badań, większość pacjentów w systemie VA to mężczyźni.

    Badanie pacjentów z VA pokazuje, że "nie jesteśmy przygotowani na zaspokojenie potrzeb 3 milionów Amerykanów z długim covidem" – powiedział dr Eric Topol, założyciel i dyrektor Scripps Research Translational Institute. "Desperacko potrzebujemy interwencji, która skutecznie wyleczy te osoby".

    Al-Aly powiedział, że osoby, które przeżyły covid, mogą potrzebować opieki przez lata.

    "To będzie ogromne, znaczące obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej" – powiedział Al-Aly. "Długi covid będzie odbijał się echem w systemie opieki zdrowotnej przez wiele lat, a nawet dziesięcioleci".
     

    Zapisz się na bezpłatny poranny briefing KHN.

    Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com

  • Nowy międzypokoleniowy skoroszyt traumy oferuje strategie procesowe leczenia

    Nowy międzypokoleniowy skoroszyt traumy oferuje strategie procesowe leczenia

    Postępując zgodnie z jasno określonymi krokami do uzdrowienia w zeszycie ćwiczeń, można rozpocząć leczenie emocjonalnych ran spowodowanych nierozwiązaną traumą międzypokoleniową.

    W Międzypokoleniowym Podręczniku Urazowymdr Lynne Friedman-Gell i dr Joanne Barron, PsyD, stosują lata praktycznego doświadczenia klinicznego, aby wspierać podróż uzdrawiającą. Dostępny na Amazon, ten cenny dodatek zarówno do kategorii samopomocy, jak i zdrowia psychicznego jest idealny dla świata po pandemii. Przy tak wielu osobach odkrywających traumę międzypokoleniową podczas izolacji podczas przedłużonych kwarantann, współautorzy oferują bezpośrednie podejście. Książka pokazuje, jak skonfrontować i ostatecznie zintegrować dawne demony z mrocznych głębin ludzkiej psychiki.

    Podejmując tak trudne wyzwanie, Międzypokoleniowy skoroszyt traumy: strategie wspierania twojej podróży odkrywania, wzrostu i uzdrawiania zapewnia prostą i empatyczną mapę drogową, która prowadzi do rzeczywistego uzdrowienia. Dr Gell i dr Barron wyjaśniają, w jaki sposób niezintegrowane wspomnienia wpływają negatywnie na osobę, nie zdając sobie sprawy z tego, co się dzieje. Zamiast być zapamiętanym lub zapamiętanym, niezintegrowane wspomnienia stają się bolesną symptomologią.

    Postępując zgodnie z jasno opisanymi krokami do uzdrowienia w skoroszycie, możliwe jest znalezienie wolności od tego, co wydaje się chronicznym bólem umysłu i ciała. Tak, emocjonalne rany dzieciństwa często nie integrują się z dorosłą psychiką. Nigdy nie zostały przetworzone, a nawet zaadresowane, przekształcają się w demony. W odpowiedzi skoroszyt dotyczy przetwarzania.

    Jasno zdefiniowane rozdziały dotyczące przetwarzania traumy międzypokoleniowej

    Skoroszyt jest podzielony na jasno określone rozdziały, które stanowią mapę drogową do wyzdrowienia z traumy. W pierwszym rozdziale autorzy skupiają się na "Zrozumieniu traumy międzypokoleniowej", zapewniając czytelnikowi orientację na temat, jednocześnie definiując kluczową terminologię dla przyszłych lekcji. Z wielu perspektyw wydobywają głębię traumy międzypokoleniowej. Wyrażając z jasnością głosu zrównoważonego współczuciem, piszą: "Trauma międzypokoleniowa umożliwia traumatyczne wydarzenie wpływać nie tylko na osobę, która go doświadcza, ale także na innych, którym wpływ jest przekazywany z pokolenia na pokolenie".

    Nowy międzypokoleniowy skoroszyt traumy oferuje strategie procesowe leczeniaRozdziały dokładnie opisują, w jaki sposób należy używać skoroszytu i psychologiczne podstawy ćwiczeń. Co więcej, używają indywidualnych historii, aby zademonstrować wyrażane idee. W ten sposób sprzyjają momentom identyfikacji, w których osoba korzystająca ze skoroszytu może zobaczyć siebie w prezentowanych przykładach. Ogólnie rzecz biorąc, organizacja skoroszytu jest dobrze zaprojektowana, aby pomóc komuś stawić czoła trudnemu wyzwaniu radzenia sobie z dziedzictwem traumy międzypokoleniowej.

    Jeśli chodzi o organizację rozdziału, autorzy dokonują mądrego wyboru, aby zacząć od mikrokosmosu jednostki i jej osobistych wyzwań. Zaczynając od przekonań i emocji danej osoby za pomocą skoroszytu, rozdziały te zawierają początkowe etapy uzdrawiania. Następnie rozdział o uzdrawianiu ciała prowadzi do rozszerzenia procesu na innych i uzdrowienia relacji zewnętrznych. Jako narzędzie do promowania faktycznego powrotu do zdrowia, Międzypokoleniowy skoroszyt traumy jest skuteczny, ponieważ nie przyspiesza procesu. Pozwala na naturalny przepływ uzdrowienia w dowolnym tempie, które pasuje do potrzeb i osobistych doświadczeń osoby korzystającej ze skoroszytu.

    Silny dodatek do półek samopomocy w czasach świadomości traumy

    W wywiadzie z 2017 roku, który przeprowadziłem dla The Fix z dr Gaborem Maté, jednym z najwyjemniejszych uzależnień naszych czasów, mówił o tym, jak Stany Zjednoczone cierpiały na traumafobię. Powstanie podziału 21 wieku w naszym kraju nastąpiło, ponieważ nasze instytucje społeczne i kultura popularna unikają dyskusji o traumie. Poza unikaniem, robią wszystko, co w ich mocy, aby odwrócić naszą uwagę od rzeczywistości traumy. Jednak po pandemii nie wierzę, że te stare mechanizmy będą już działać.

    Tracąc swoją funkcjonalność, ludzie będą potrzebować narzędzi do radzenia sobie z traumą międzypokoleniową, która przez tak długi czas była tłumiona zarówno na poziomie mikrokosmicznym, jak i makrokosmicznym. Ból z dołu rośnie i nie można go dłużej ignorować. Potrzebując praktycznych i dostępnych narzędzi, wiele osób odetchnie z ulgą, aby najpierw odkryć, a następnie skorzystać z Międzypokoleniowego Skoroszytu Traumy autorstwa dr Lynne Friedman-Gell i dr Joanne Barron. W tej rezonansowej pracy będą w stanie znaleźć sposób na rozpoczęcie procesu uzdrawiania.

    Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com

  • Dzieci już radzące sobie z zaburzeniami psychicznymi spirala, gdy pandemia obala istotne systemy wsparcia

    Kiedy państwa i społeczności nie zapewniają dzieciom usług potrzebnych do życia w domu, dzieci mogą się pogorszyć, a nawet skończyć w więzieniu.

    Torba Doritos, to wszystko, czego chciała księżniczka.

    Jej mama nazywa ją Księżniczką, ale jej prawdziwe imię to Lindsey. Ma 17 lat i mieszka ze swoją mamą, Sandrą, pielęgniarką, poza Atlantą. 17 maja 2020 roku, w niedzielę, Lindsey zdecydowała, że nie chce śniadania; chciała Doritosa. Wyszła więc z domu i poszła do Family Dollar, zdejmując po drodze spodnie, podczas gdy jej mama poszła pieszo, rozmawiając z policją przez telefon.

    Lindsey ma autyzm. Może być jej trudno komunikować się i poruszać w sytuacjach społecznych. Rozwija się dzięki rutynie i otrzymuje specjalną pomoc w szkole. Albo dostał pomoc, zanim pandemia koronawirusa zamknęła szkoły i zmusiła dziesiątki milionów dzieci do pozostania w domach. Sandra powiedziała, że wtedy zaczęło się ich żywe piekło.

    "To tak, jakby jej mózg był okablowany" – powiedziała. "Właśnie założyła kurtkę i wyszła za drzwi. A ja ją gonię".

    17 maja Sandra ścigała ją aż do Family Dollar. Kilka godzin później Lindsey trafiła do więzienia, oskarżona o napaść na mamę. (KHN i NPR nie używają nazwiska rodziny.)

    Lindsey jest jednym z prawie 3 milionów dzieci w USA, które mają poważny stan zdrowia emocjonalnego lub behawioralnego. Kiedy wiosną ubiegłego roku pandemia zmusiła szkoły i gabinety lekarskie do zamknięcia, odcięła również dzieci od wyszkolonych nauczycieli i terapeutów, którzy rozumieją ich potrzeby.

    W rezultacie wielu, jak Lindsey, wpadło na pogotowie, a nawet do aresztu policyjnego. Dane federalne pokazują ogólnokrajowy wzrost liczby dzieci w kryzysie zdrowia psychicznego podczas pandemii – wzrost, który dodatkowo obciąża i tak już przeciążoną siatkę bezpieczeństwa.

    "Weź ją"

    Nawet po zamknięciu szkół Lindsey nadal budziła się wcześnie, ubierała się i czekała na autobus. Kiedy zdała sobie sprawę, że przestało to przychodzić, Sandra powiedziała, że jej córka po prostu zaczęła wychodzić z domu, wędrować, kilka razy w tygodniu.

    W takich sytuacjach Sandra zrobiła to, co wiele rodzin w raporcie kryzysowym musiało zrobić od początku pandemii: ścigać się na krótkiej liście miejsc, do których mogła zadzwonić po pomoc.

    Po pierwsze, gorąca linia kryzysowa zdrowia psychicznego w jej stanie. Ale często wstrzymują Sandrę.

    "To niedorzeczne" – powiedziała o oczekiwaniu. "To ma być zespół kryzysowy. Ale jestem w zawieszeniu na 40, 50 minut. A zanim zadzwonisz, [kryzys] się skończy!"

    Potem jest izba przyjęć lokalnego szpitala, ale Sandra powiedziała, że zabrała tam Lindsey na poprzednie kryzysy i powiedziano jej, że niewiele mogą zrobić.

    Dlatego 17 maja, kiedy Lindsey poszła do Family Dollar w czerwonej koszulce i bieliźnie, aby zdobyć torbę Doritos, Sandra zadzwoniła do ostatniej opcji na swojej liście: policji.

    Sandra przybyła do sklepu przed policją i zapłaciła za żetony. Według Sandry i dokumentów policyjnych, kiedy podszedł do niej funkcjonariusz, Lindsey stała się poruszona i mocno uderzyła mamę w plecy.

    Sandra powiedziała, że wyjaśniła oficerowi: "Jest autystyczna. Wiesz, jestem w porządku. Jestem pielęgniarką. Muszę tylko zabrać ją do domu i dać jej leki".

    Lindsey bierze stabilizator nastroju, ale ponieważ wyszła z domu przed śniadaniem, nie wzięła go tego ranka. Oficer zapytał, czy Sandra chce zabrać ją do najbliższego szpitala.

    Szpital nie byłby w stanie pomóc Lindsey, powiedziała Sandra. Wcześniej tak nie było. Powiedzieli mi już: "Proszę pani, nic nie możemy zrobić". Po prostu sprawdzają jej laboratoria, wszystko jest w porządku i wysyłają ją z powrotem do domu. Nic [szpital] nie może zrobić" – wspominała, mówiąc oficerowi.

    Sandra zapytała, czy policja może odwieźć jej córkę do domu, aby nastolatka mogła wziąć leki, ale oficer odpowiedział, że nie, nie mogą. Jedyną inną rzeczą, jaką mogli zrobić, powiedział oficer, było zabranie Lindsey do więzienia za uderzenie jej mamy.

    " Próbowałam wszystkiego – powiedziała Sandra, zirytowana. Chodziła po parkingu, czując się beznadziejnie, smutno i bez opcji. W końcu, ze łzami w oczach, powiedziała oficerom: "Weźcie ją".

    Lindsey nie lubi być dotykana i walczyć, gdy władze próbują ją skuć kajdankami. Kilku funkcjonariuszy powaliło ją na ziemię. W tym momencie Sandra zaprotestowała i powiedziała, że oficer zagroził, że ją również aresztuje, jeśli się nie wycofa. Lindsey została zabrana do więzienia, gdzie spędziła większość nocy, dopóki Sandra nie była w stanie wpłacić kaucji.

    Prokurator generalny hrabstwa Clayton Charles Brooks zaprzeczył, że Sandrze grożono aresztowaniem i powiedział, że podczas gdy sprawa Lindsey jest nadal w toku, jego biuro "pracuje nad zapewnieniem, że rezolucja w tej sprawie obejmuje plan zgodności z lekami, a nie działania karne".

    Sandra nie jest osamotniona w swoim doświadczeniu. Wiele rodzin, z którymi przeprowadzono wywiady na potrzeby tej historii, zgłosiło podobne doświadczenia z wezwaniem policji, gdy dziecko było w kryzysie, ponieważ opiekunowie nie czuli, że mają inną opcję.

    "Cały system naprawdę się zatrzymuje"

    Około 6% amerykańskich dzieci w wieku od 6 do 17 lat żyje z poważnymi trudnościami emocjonalnymi lub behawioralnymi, w tym dziećmi z autyzmem, ciężkim lękiem, depresją i chorobami psychicznymi związanymi z traumą.

    Wiele z tych dzieci zależy od szkół, jeśli chodzi o dostęp do niezbędnych terapii. Kiedy wiosną ubiegłego roku szkoły i gabinety lekarskie przestały świadczyć usługi osobiste, dzieci były oderwane od ludzi i wsparcia, na którym polegają.

    "Brak osobistych usług jest naprawdę szkodliwy" – powiedziała dr Susan Duffy, pediatra i profesor medycyny ratunkowej na Uniwersytecie Browna.

    Marjorie, matka z Florydy, powiedziała, że jej 15-letni syn cierpiał podczas tych zakłóceń. Ma zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi i zaburzenie opozycyjno-buntownicze, stan charakteryzujący się częstą i uporczywą wrogością. Małe rzeczy – takie jak prośba o odrabianie lekcji – mogą wpędzić go w wściekłość, prowadząc do w ścianach, wybicia drzwi i gwałtownych gróźb. (Marjorie poprosiła, abyśmy nie używali nazwiska rodziny ani imienia jej syna, aby chronić prywatność jej syna i perspektywy na przyszłość).

    Pandemia przeniosła zarówno szkołę, jak i sesje terapeutyczne jej syna online. Ale Marjorie powiedziała, że wirtualna terapia nie działa, ponieważ jej syn nie skupia się dobrze podczas sesji i zamiast tego próbuje oglądać telewizję. Ostatnio po prostu je odwołuje.

    "Płaciłam za wizyty i nie było żadnej wartości terapeutycznej" – powiedziała Marjorie.

    Problemy przecinają linie społeczno-ekonomiczne – wpływając na rodziny z prywatnym ubezpieczeniem, takie jak Marjorie, a także na tych, którzy otrzymują ubezpieczenie za pośrednictwem Medicaid, programu federalno-stanowego, który zapewnia ubezpieczenie zdrowotne osobom o niskich dochodach i osobom niepełnosprawnym.

    W pierwszych miesiącach pandemii, od marca do maja, dzieci korzystające z Medicaid otrzymały o 44% mniej ambulatoryjnych usług zdrowia psychicznego – w tym terapii i wsparcia domowego – w porównaniu z tym samym okresem w 2019 r., Zgodnie z Centers for Medicare & Medicaid Services. To nawet po uwzględnieniu zwiększonych wizyt telemedycznych.

    I podczas gdy krajowe oddziały ratunkowe odnotowały spadek ogólnej liczby wizyt, w 2020 r. nastąpił względny wzrost wizyt związanych ze zdrowiem psychicznym dla dzieci w porównaniu z 2019 r.

    Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom odkryły, że od kwietnia do października ubiegłego roku szpitale w stanach Zjednoczonych odnotowały 24% wzrost odsetka wizyt w nagłych wypadkach zdrowia psychicznego dla dzieci w wieku od 5 do 11 lat i 31% wzrost dla dzieci w wieku od 12 do 17 lat.

    "Proporcjonalnie liczba wizyt w zakresie zdrowia psychicznego jest znacznie większa niż w przeszłości" – powiedział Duffy. "Nie tylko widzimy więcej dzieci, więcej dzieci jest przyjmowanych" do opieki szpitalnej.

    To dlatego, że obecnie jest mniej usług ambulatoryjnych dostępnych dla dzieci, powiedziała, a ponieważ warunki dzieci pojawiających się na oddziałach ratunkowych "są poważniejsze".

    Ten kryzys nie tylko utrudnia życie tym dzieciom i ich rodzinom, ale także stresuje cały system opieki zdrowotnej.

    Psychiatrzy dzieci i młodzieży pracujący w szpitalach w całym kraju powiedzieli, że dzieci coraz częściej "wchodzą na pokład" na oddziałach ratunkowych przez wiele dni, czekając na przyjęcie do szpitala do zwykłego szpitala lub szpitala psychiatrycznego.

    Przed pandemią brakowało już szpitalnych łóżek psychiatrycznych dla dzieci, powiedział dr Christopher Bellonci, psychiatra dziecięcy w Judge Baker Children's Center w Bostonie. Niedobór ten tylko się pogorszył, ponieważ szpitale zmniejszyły przepustowość, aby umożliwić większy dystans fizyczny w oddziałach psychiatrycznych.

    "Cały system naprawdę zatrzymuje się w czasie, gdy mamy bezprecedensową potrzebę" – powiedział Bellonci.

    "Sygnał, że reszta systemu nie działa"

    Psychiatrzy na pierwszej linii frontu podzielają frustracje rodziców walczących o znalezienie pomocy dla swoich dzieci.

    Częścią problemu jest to, że nigdy nie było wystarczającej liczby psychiatrów i terapeutów przeszkolonych do pracy z dziećmi, interweniujących we wczesnych stadiach ich choroby, powiedziała dr Jennifer Havens, psychiatra dziecięcy z New York University.

    "Mnóstwo ludzi pojawiających się na izbach przyjęć w złym stanie jest sygnałem, że reszta systemu nie działa" – powiedziała.

    Zbyt często, powiedział Havens, usługi nie są dostępne, dopóki dzieci nie będą starsze – i w kryzysie. "Często w przypadku osób, które nie mają dostępu do usług, czekamy, aż będą zbyt duże, aby nimi zarządzać".

    Podczas gdy pandemia utrudniła życie Marjorie i jej synowi na Florydzie, powiedziała, że zawsze trudno było znaleźć wsparcie i opiekę, której potrzebuje. Zeszłej jesieni potrzebował oceny psychiatrycznej, ale najbliższy specjalista, który zaakceptowałby jej komercyjne ubezpieczenie, był 100 mil stąd, w Alabamie.

    "Nawet jeśli masz pieniądze lub masz ubezpieczenie, nadal jest to parodia" – powiedziała Marjorie. "Nie możesz uzyskać pomocy dla tych dzieci."

    Rodzice są sfrustrowani, podobnie jak psychiatrzy na pierwszej linii frontu. Dr.C.J. Glawe, który kieruje oddziałem kryzysu psychiatrycznego w Nationwide Children's Hospital w Columbus w stanie Ohio, powiedział, że gdy dziecko ustabilizuje się po kryzysie, może być trudno wyjaśnić rodzicom, że mogą nie być w stanie znaleźć dalszej opieki w pobliżu domu.

    "Zwłaszcza, gdy mogę ci jasno powiedzieć, że wiem dokładnie, czego potrzebujesz, po prostu nie mogę ci tego dać" – powiedział Glawe. ► "To demoralizujące."

    Kiedy stany i społeczności nie zapewniają dzieciom usług potrzebnych do życia w domu, dzieci mogą się pogorszyć, a nawet skończyć w więzieniu, jak Lindsey. W tym momencie, glawe powiedział, że koszt i poziom wymaganej opieki będą jeszcze wyższe, niezależnie od tego, czy jest to hospitalizacja, czy długie pobyty w placówkach leczenia stacjonarnego.

    Dokładnie takiego scenariusza Sandra, mama Lindsey, ma nadzieję uniknąć dla swojej księżniczki.

    "Dla mnie, jako pielęgniarki i jako dostawcy, będzie to ostatnia rzecz dla mojej córki" – powiedziała. "To tak, jakby [przywódcy stanowi i lokalni] zostawili to szkole i rodzicowi, a oni się tym nie przejmują. I to jest problem. To smutne, ponieważ, jeśli mnie tu nie ma…"

    Jej głos ucichł, gdy łzy opadły.

    "Nie prosiła o autyzm".

    Aby pomóc rodzinom takim jak Sandra i Marjorie, zwolennicy twierdzą, że wszystkie szczeble rządu muszą zainwestować w stworzenie systemu zdrowia psychicznego, który jest dostępny dla każdego, kto tego potrzebuje.

    Ale biorąc pod uwagę, że wiele stanów odnotowało spadek dochodów z powodu pandemii, istnieje obawa, że usługi zostaną zamiast tego obcięte – w czasie, gdy potrzeby nigdy nie były większe.

     

    Ta historia jest częścią partnerstwa reporterskiego, które obejmuje NPR, Illinois Public Media i Kaiser Health News.

    Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com

  • Dla kobiet w ciąży stygmatyzacja komplikuje leczenie nadużywania opioidów

    W Pensylwanii jedno z ośrodków zdrowia społeczności pracuje z nowymi i oczekującymi matkami, aby poradzić sobie z uzależnieniem od opioidów.

    Nowe i przyszłe matki stają przed wyjątkowymi wyzwaniami podczas poszukiwania leczenia zaburzeń związanych z używaniem opioidów. Oprócz przygotowania do macierzyństwa, przyszłe matki często napotykają bariery w dostępie do leczenia, które zazwyczaj wiąże się z przyjmowaniem bezpieczniejszych opioidów w celu zmniejszenia uzależnienia w czasie. Podejście to nazywa się terapią wspomaganą lekami lub MAT i jest kluczowym elementem większości programów leczenia opioidami.

    Ale w przypadku kobiet w ciąży dostawcy mogą wahać się przed podawaniem leków na bazie opiatów.

    Według badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Vanderbilt, kobiety w ciąży są o 20% bardziej narażone na odmowę terapii wspomaganej lekami niż kobiety niebędące w ciąży.

    "Na początku byłam tak przerażona, że jako nowy dostawca wypiszę moją pierwszą receptę na terapię wspomaganą lekami dla kobiet w ciąży" – powiedziała dr Linda Thomas-Hemak z Wright Center for Community Health w Scranton w Pensylwanii.

    Ośrodek zdrowia służy osobom o niskich dochodach, które są niedostatecznie ubezpieczone lub całkowicie nie mają ubezpieczenia, z których wiele zmaga się z nadużywaniem opioidów.

    "Pensylwania została szczególnie mocno dotknięta epidemią opiatów, która naprawdę nęka, przeraża i rzuca wyzwanie Ameryce" – powiedział Hemak, który jest certyfikowanym specjalistą od leków uzależnień.

    W tym odcinku podcastu rozmawiamy z dr Hemakiem o tym, czy terapia wspomagana lekami jest bezpieczna dla nowych i przyszłych matek oraz w jaki sposób Wright Center pomaga kobietom przezwyciężyć uzależnienie od opioidów w czasie ciąży.

    Bezpośrednia ulga · W przypadku kobiet w ciąży stygmatyzacja komplikuje leczenie opioidami
    Słuchaj i subskrybuj podcast Direct Relief z urządzenia mobilnego:
    ApplePodcasts | | Podcastów Google Spotify


    Direct Relief przyznał 50 000 USD Dla The Wright Center za niezwykłą pracę nad rozwiązaniem kryzysu opioidowego. Dotacja z Direct Relief jest częścią większej inicjatywy, finansowanej przez Fundację AmerisourceBergen, mającej na celu rozwój innowacyjnych podejść, które dotyczą zapobiegania, edukacji i leczenia uzależnienia od opioidów w społecznościach wiejskich w całych Stanach Amerykańskich.

    Oprócz finansowania dotacji, Direct Relief zapewnia nalokson i powiązane dostawy. Od 2017 roku Direct Relief rozdał ponad 1 milion dawek naloksonu i strzykawek przekazanych przez pfizer i strzykawki do ośrodków zdrowia, bezpłatnych i charytatywnych klinik oraz innych organizacji terapeutycznych.


    Transkrypcja:

    Jeśli chodzi o leczenie zaburzeń związanych z używaniem opioidów, kobiety w ciąży mają pod górkę.

    Większość pacjentów poddawanych leczeniu opioidami ma przepisywane bezpieczniejsze opioidy, które zmniejszają uzależnienie, jednocześnie ograniczając ryzyko przedawkowania i odstawienia.

    Ten rodzaj leczenia nazywa się terapią wspomaganą lekami lub MAT.

    Ale w przypadku kobiet w ciąży dostawcy mogą wahać się przed podawaniem opioidów.

    Według badań przeprowadzonych przez Vanderbilt University, kobiety w ciąży są o 20% mniej narażone na przyjęcie na terapię wspomaganą lekami niż kobiety niebędące w ciąży.

    "Na początku byłam tak przerażona, że jako nowy dostawca wypiszę moją pierwszą receptę na terapię wspomaganą lekami dla kobiet w ciąży" – powiedziała dr Linda Thomas-Hemak.

    Hemak jest certyfikowanym specjalistą od leków uzależnień i dyrektorem generalnym Wright Center w Scranton w Pensylwanii.

    "Pensylwania została szczególnie mocno dotknięta epidemią opiatów, która naprawdę nęka, przeraża i rzuca wyzwanie Ameryce" – powiedział Hemak, który praktykuje w tym stanie od kilku lat.

    W 2016 roku centrum zdrowia uruchomiło kompleksowy program leczenia opioidami, aby zaradzić rosnącemu kryzysowi w ich społeczności. Szybko zdali sobie sprawę, że wiele pacjentek jest w ciąży – i ma specyficzne potrzeby, od opieki prenatalnej po wsparcie pracy. I tak narodził się nowy program.

    "Program Healthy MOMS opiera się na pomaganiu matkom, które spodziewają się dzieci lub niedawno urodziły dziecko, aż do drugiego roku życia" – wyjaśniła Maria Kolcharno – dyrektor ds. Usług uzależnień w Wright Center i założycielka programu Healthy MOMS.

    "Mamy 144 matki, do końca sierpnia, które służyły w programie Healthy MOMS i aktywnie zapisaliśmy 72."

    Program zapewnia nowym i oczekującym mamom behawioralne usługi zdrowotne, pomoc mieszkaniową, wsparcie edukacyjne; Dostawcy dostarczali nawet artykuły spożywcze do domów matek podczas pandemii.

    Ale sednem programu jest terapia wspomagana lekami.

    Matkom w programie przepisuje się opioid o nazwie buprenorfina – w przeciwieństwie do heroiny lub oksykodonu, lek ma efekt sufitowy. Jeśli ktoś weźmie za dużo, nie stłumi to jego oddechu i nie spowoduje przedawkowania.

    Niemniej jednak jest chemicznie podobny do heroiny, która może budzić zdziwienie. Ale podczas gdy wykazano, że niektóre substancje, takie jak alkohol, szkodzą rozwijającemu się płodowi, buprenorfina nie jest jedną z nich.

    "Oczywiście istnieją leki, takie jak alkohol, które są teratogenne. Są też leki, takie jak benzodiazepiny, które mają mocne dowody na to, że prawdopodobnie są teratogenne. Kiedy spojrzysz na opioidy, które są używane, a nawet heroinę, nie ma teratogennego wpływu opiatów na rozwijający się płód "- wyjaśnił dr Hemak.

    Tak więc opioidy, takie jak buprenorfina, mogą być bezpieczne dla kobiet w ciąży. To, co nie jest bezpieczne, to wycofanie.

    Jeśli ktoś nadużywa heroiny, przedawkowanie jest prawdopodobne. Aby je ożywić, stosuje się lek odwracający o nazwie Nalokson, który natychmiast wysyła osobę do odstawienia.

    Ale kiedy kobieta jest w ciąży i przechodzi w odstawienie, może to spowodować cierpienie jej dziecka, prowadzić do przedwczesnego porodu, a nawet spowodować poronienie.

    Dlatego też te kobiety nie mogą po prostu przestać brać opioidów.

    "Zatrzymanie przeziębienia długotrwałego stosowania opiatów, ponieważ jesteś w ciąży, jest bardzo złym pomysłem i jest znacznie bezpieczniejsze dla dziecka i matek, aby przejść z aktywnego stosowania opiatów na buprenorfinę w czasie ciąży" – wyjaśnił Hemak.

    Ponieważ buprenorfina ma efekt sufitowy i jest uwalniana przez dłuższy czas, kobiety są mniej narażone na przedawkowanie leku.

    Niezależnie od tego, nadal istnieje ryzyko, że ich dziecko przejdzie przez odstawienie po urodzeniu. W przypadku noworodków odstawienie nazywa się zespołem abstynencyjnym noworodków lub NAS.

    Niemowlęta mogą doświadczać drgawek, drżenia i problemów z karmieniem piersią. Objawy zwykle ustępują w ciągu kilku tygodni po urodzeniu.

    Na szczęście wykazano, że zespół ten jest mniej dotkliwy u dzieci urodzonych przez matki przyjmujące buprenorfinę w porównaniu z osobami stosującymi heroinę lub oksykodon.

    Tak twierdzi Kolcharno, która porównuje wyniki między swoimi pacjentami a osobami uzależnianym od opioidów, ale nie stosując terapii wspomaganej lekami.

    "Dzieci urodzone w programie Healthy MOMS, odkrywamy, że są wypuszczane ze szpitala, mają lepszy wynik Apgar i Finnegan, który jest narzędziem pomiarowym dla NAS i koreluje wszystkie objawy odstawienia, aby określić, gdzie znajduje się to dziecko" – powiedział Kolcharno.

    Ale NAS nie jest jedynym problemem, jaki kobiety mają po porodem.

    Podczas i po porodzie lekarze często przepisują kobietom środki przeciwbólowe. Dla osób uzależnionych od opioidów leki te mogą wywołać nawrót.

    Dr Thomas-Hemak mówi, że zapobieganie tego rodzaju scenariuszom wymaga komunikacji.

    Wright Center współpracuje z lokalnym szpitalem, aby upewnić się, że OBGYN są świadomi historii używania substancji przez pacjenta.

    "Chcemy, aby lekarz wiedział, że może to być ktoś, na kogo jesteś naprawdę wrażliwy, gdy oferujesz leczenie bólu poporodowego" – powiedział Hemak.

    W ten sposób lekarze wiedzą, jak dostosować schematy leków po porodzie pacjentek. Zamiast przepisywać środek przeciwbólowy na bazie opiatów, mogą zaoferować alternatywy, takie jak Ibuprofen lub Advil.

    Utrzymanie otwartej linii komunikacji między służbami uzależnień a dostawcami szpitali pomaga również zmniejszyć stygmatyzację.

    Kobiety z zaburzeniami związanymi z używaniem substancji od dawna podlegają dyskryminacyjnym praktykom zarówno ze stron dostawców, jak i decydentów.

    Od odmowy leczenia po zachęcanie do sterylizacji po porodzie, kobiety zmagające się z uzależnieniem od opioidów mogą mieć trudności ze znalezieniem opieki zdrowotnej skoncentrowanej na pacjencie.

    Ale dr Thomas-Hemak mówi, że nauczyła się odkładać swoje opinie na bok.

    "Myślę, że jedną z magicznych transformacji, które zachodzą, gdy naprawdę dobrze wykonujesz medycynę uzależnień, jest to, że nigdy nie chodzi o mówienie pacjentom, co mają robić."

    Chodzi o umożliwienie im dokonywania świadomych wyborów, mówi, i zrozumienie, że nie zawsze jest to wybór, który uważasz za najlepszy.

    Ten transkrypt został zredagowany dla jasności i zwięzłości.

    Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com

  • Jak osoby z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi radzą sobie z dodatkowym niepokojem COVID

    Osoby z OCD stoją w obliczu wyjątkowo trudnych bitew o zdrowie psychiczne, w tym próby odróżnienia obaw spowodowanych ich warunkami od ogólnych obaw podzielanych przez społeczeństwo na temat COVID-19.

    Zanim pandemia COVID-19 zapanowała w Stanach Zjednoczonych, Chris Trondsen czuł, że jego życie jest w końcu pod kontrolą. Jako ktoś, kto walczył z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi i innymi problemami ze zdrowiem psychicznym od wczesnego dzieciństwa, była to długa podróż.

    "Radziłem sobie naprawdę, naprawdę dobrze" – powiedział Trondsen. "Czułem, że większość z nich była prawie – nie powiedziałbym "wyleczona" – ale zdecydowanie czułem się w remisji lub pod kontrolą. Ale ta pandemia była dla mnie naprawdę trudna".

    38-letni Trondsen, terapeuta z Costa Mesa w Kalifornii, który leczy osoby z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi i lękowymi, po raz kolejny nadmiernie myje ręce. Doświadcza ucisku w klatce piersiowej z powodu lęku – czegoś, czego nie czuł od tak dawna, że przestraszyło go to, że zostanie sprawdzony w ośrodku pilnej opieki. A ponieważ ma również zaburzenie dysmorficzne ciała, powiedział, trudno mu zignorować swój wygląd, gdy patrzy na siebie podczas wielu spotkań Zoom z klientami każdego dnia.

    Od pierwszych dni epidemii koronawirusa eksperci i media ostrzegali przed narastającym kryzysem zdrowia psychicznego, ponieważ ludzie zmagają się z pandemią, która wywróciła ich życie do góry nogami. Niedawny sondaż KFF wykazał, że około 4 na 10 dorosłych twierdzi, że stres związany z koronawirusem negatywnie wpłynął na ich zdrowie psychiczne. (KHN jest redakcyjnie niezależnym programem KFF,Kaiser Family Foundation.)

    Ale osoby z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi i innymi poważnymi lękami stają w obliczu wyjątkowo trudnych bitew o zdrowie psychiczne, w tym próby odróżnienia obaw spowodowanych ich warunkami od ogólnych obaw podzielanych przez społeczeństwo na temat COVID-19. Osoby z OCD odkryły jednak jedną zaletę: Ci, którzy przeszli skuteczne leczenie, często mają zwiększone zdolności do zaakceptowania niepewności pandemii.

    Dr Katharine Phillips, psychiatra z NewYork-Presbyterian i profesor w Weill Cornell Medicine, powiedziała, że możliwe jest, że pacjenci, którzy byli w konsekwentnym, dobrym leczeniu OCD, są dobrze chronieni przed stresem COVID-19.

    "Niezależnie od tego, czy są to nadmierne obawy przed wirusem, nadmierne obawy o możliwe reperkusje wirusa, czy to skutki finansowe – dobre leczenie chroni przed nawrotem u tych pacjentów" – powiedział Phillips.

    Osoby z OCD czują się zmuszone do wielokrotnego wykonywania pewnych zachowań, takich jak kompulsywne czyszczenie, i mogą skupiać się na rutynie. OCD może również powodować nieustanne natrętne myśli.

    Carli, która poprosiła o utajnienie swojego nazwiska, ponieważ obawiała się reperkusji zawodowych, może prześledzić jej OCD do wieku 6 lat. Pandemia koronawirusa wpędziła Carli, 43-latkę z Jersey City w stanie New Jersey, w spiralę. Boi się wind w swoim budynku, więc nie wychodzi z mieszkania. I ma problem z odróżnieniem przymusu OCD od odpowiedniej reakcji na niebezpieczną pandemię, pytając osoby bez OCD, jak zareagowały.

    "Kompulsje w mojej głowie zdecydowanie się pogorszyły, ale jeśli chodzi o noszenie maski i czyszczenie artykułów spożywczych oraz chodzenie do sklepów, naprawdę trudno jest ocenić, jaka jest normalna reakcja i jakie jest moje OCD" – powiedziała Carli. "Próbuję zapytać ludzi, czy to robicie? Robisz to?"

    Elizabeth McIngvale, dyrektor McLean OCD Institute w Houston, powiedziała, że zauważyła pacjentów mających trudności z rozróżnieniem reakcji, jak opisała Carli. Jej odpowiedź jest taka, że podczas gdy wytyczne, takie jak mycie rąk z Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom, są na ogół łatwe do osiągnięcia, kompulsje OCD zwykle nigdy nie są spełnione.

    McIngvale została zdiagnozowana z OCD, gdy miała 12 lat, z zachowaniami takimi jak branie od sześciu do ośmiu godzin pryszniców i mycie rąk tak długo, że krwawiły. McIngvale otrzymuje terapię co tydzień.

    "To tylko część mojego życia i tego, jak utrzymuję postępy" – powiedział McIngvale.

    Ostatnio pochłonęła ją obawa przed skrzywdzeniem lub zarażeniem innych wirusem COVID-19 – objawem jej OCD. Ale ogólnie rzecz biorąc, dzięki narzędziom, które zdobyła dzięki leczeniu, powiedziała, że radzi sobie z pandemią lepiej niż niektórzy ludzie wokół niej.

    "Ogólnie rzecz biorąc, pandemia była nowym doświadczeniem dla wszystkich, ale dla mnie uczucie niepokoju i dyskomfortu nie było niczym nowym" – powiedział McIngvale.

    "Pacjenci z OCD są odporni" – dodała. Leczenie opiera się na "pochylaniu się nad niepewnością, więc widzieliśmy również pacjentów, którzy są daleko w leczeniu w tym czasie, którzy są w stanie naprawdę dobrze sobie radzić i faktycznie uczyć innych, jak żyć z niepewnością i lękiem".

    Wendy Sparrow, lat 44, autorka z Port Orchard w stanie Waszyngton, ma OCD, agorafobię (strach przed miejscami lub sytuacjami, które mogą powodować panikę) i zespół stresu pourazowego. Wróbel był na terapii kilka razy, ale teraz bierze leki i praktykuje uważność i medytację.

    Na początku pandemii nie była zaniepokojona, ponieważ jest przyzwyczajona do częstego odkażania i nie ma nic przeciwko pozostaniu w domu. Zamiast tego poczuła, że jej objawy pogarszają się, ponieważ jej dom nie wydawał się już bezpieczną przestrzenią, a jej obawy przed śmiertelnym zanieczyszczeniem wzrosły.

    "Świat czuje się bardziej zaraźliwy niż normalnie, a każdy, kto opuszcza ten dom, jest poddawany gradowi pytań po powrocie" – napisał Sparrow w e-mailu.

    W zależności od tego, jak długo trwa pandemia, Sparrow powiedziała, że może ponownie odwiedzić terapię, aby mogła przyjąć więcej praktyk terapeutycznych. Trondsen również rozważa terapię ponownie, mimo że zna narzędzia do walki z OCD na pamięć i używa ich, aby pomóc swoim klientom.

    "Zdecydowanie potrzebuję terapii" – powiedział Trondsen. "Zdałem sobie sprawę, że nawet jeśli nie chodzi o to, aby ponownie nauczyć się narzędzi do zaburzeń … to bardziej dla mojego dobrego samopoczucia psychicznego".

    Carli zmaga się ze znalezieniem odpowiedniego leczenia dla swojego OCD.

    Ale ostatnia zmiana pomaga. Gdy pandemia nasiliła się wiosną tego roku, wielu lekarzy i dostawców usług w zakresie zdrowia psychicznego przeniosło się na wizyty telemedyczne – a ubezpieczyciele zgodzili się je pokryć – aby zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa. W kwietniu zaczęła korzystać z aplikacji, która łączy osoby z OCD z licencjonowanymi terapeutami. Choć początkowo sceptyczna, doceniła wygodę teleterapii.

    "Nigdy nie chcę wracać do bycia w gabinecie terapeuty" – powiedziała Carli. "Terapia jest czymś, co jest naprawdę niewygodne dla wielu ludzi, w tym dla mnie. A możliwość bycia na własnej murawie sprawia, że czuję się trochę potężniejszy. "

    Patrick McGrath, psycholog i szef usług klinicznych w NOCD, platformie telemedycznej, z której korzysta Carli, powiedział, że odkrył, że teleterapia z jego pacjentami jest również korzystna, ponieważ pozwala mu lepiej zrozumieć, "w jaki sposób ich OCD zakłóca ich codzienne życie".

    Trondsen ma nadzieję, że pandemia przyniesie większą świadomość OCD i związanych z nią zaburzeń. Od czasu do czasu czuł, że jego problemy podczas tej pandemii zostały odrzucone lub zapętlone w ogólnym stresie, który wszyscy odczuwają.

    "Myślę, że potrzebne jest lepsze zrozumienie tego, jak intensywne jest to dla osób z OCD" – powiedział.

    Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com

  • Ukryte zgony z powodu pandemii COVID

    Niedawna analiza przewidywała, że aż 75 000 osób może umrzeć z powodu samobójstwa, przedawkowania lub nadużywania alkoholu, wywołanego niepewnością i bezrobociem spowodowanym pandemią.

    BROOMFIELD, Colo. Sara Wittner najwyraźniej odzyskała kontrolę nad swoim życiem. Po grudniowym nawrocie w walce z uzależnieniem od narkotyków, 32-latka ukończyła 30-dniowy program detoksykacji i zaczęła przyjmować comiesięczny zastrzyk, aby zablokować apetyt na opioidy. Była zaręczona, aby wyjść za mąż, pracując dla lokalnego stowarzyszenia zdrowia i doradzając innym na temat uzależnienia od narkotyków.

    Wtedy uderzyła pandemia COVID-19.

    Wirus zniszczył wszystkie podpory, które starannie zbudowała wokół siebie: nigdy więcej osobistych spotkań Anonimowych Narkomanów, żadnych rozmów przy kawie z zaufanym przyjacielem lub sponsorem leczenia uzależnień. Ponieważ wirus dotknął szpitale i kliniki, jej wizyta w celu uzyskania kolejnego comiesięcznego zastrzyku leków została przesunięta z 30 dni na 45 dni.

    Jak najlepiej jej rodzina mogła zrekonstruować z wiadomości w telefonie, Wittner zaczęła używać ponownie 12 kwietnia, w Niedzielę Wielkanocną, ponad tydzień po pierwotnie zaplanowanym spotkaniu, kiedy powinna była dostać następny zastrzyk. Nie mogła już dłużej powstrzymywać zachcianek, czekając na spotkanie w najbliższy piątek. Użyła ponownie tego wtorku i środy.

    "Wiemy, że jej proces myślowy polegał na tym, że "dam radę. Jutro pójdę po zastrzyk" – powiedział jej ojciec, Leon Wittner. "Muszę po prostu przejść przez to jeszcze jeden dzień, a potem wszystko będzie dobrze".

    Ale w czwartek rano, dzień przed spotkaniem, jej siostra Grace Sekera znalazła ją zwiniętą w kłębek w łóżku w domu rodziców na przedmieściach Denver, krew gromadzącą się po prawej stronie ciała, pianę na ustach, wciąż ściskającą strzykawkę. Jej ojciec podejrzewa, że zmarła z powodu przedawkowania fentanylu.

    Jednak, jak powiedział, tym, co naprawdę ją zabiło, był koronawirus.

    "Każdy, kto zmaga się z zaburzeniami nadużywania substancji, każdy, kto ma problem z alkoholem i każdy, kto ma problemy ze zdrowiem psychicznym, nagle, wszelkie siatki bezpieczeństwa, które mieli w większości, zniknęły" – powiedział. "A to są ludzie, którzy żyją na skraju tej brzytwy."

    Śmierć Sary Wittner to tylko jeden z przykładów tego, jak skomplikowane jest śledzenie pełnego wpływu pandemii koronawirusa – a nawet tego, co należy policzyć. Niektóre osoby, które zachorują na COVID-19, umierają na COVID-19. Niektórzy ludzie, którzy mają COVID, umierają z powodu czegoś innego. Są też ludzie, którzy umierają z powodu zakłóceń spowodowanych pandemią.

    Podczas gdy urzędnicy ds. Zdrowia publicznego próbują zebrać dane na temat tego, ile osób uzyskało pozytywny wynik testu na koronawirusa i ile osób umiera z powodu infekcji, pandemia pozostawiła niezliczoną liczbę umierających w cieniu, nie bezpośrednio z powodu wirusa, ale nadal z jego powodu. Nie są one uwzględnione w oficjalnym zestawieniu, które na dzień 21 czerwca przekroczyło 119 000 w USA.

    Ale brak natychmiastowej jasności co do liczby osób faktycznie umierających na COVID-19 ma kilku obserwatorów, od teoretyków spiskowych na Twitterze aż po prezydenta Donalda Trumpa,twierdząc, że liczby są przesadzone – nawet zanim obejmą zgony takie jak Wittnera. Podważyło to zaufanie do dokładności liczby ofiar śmiertelnych i utrudniło urzędnikom zdrowia publicznego wdrażanie środków zapobiegania zakażeniom.

    Eksperci są jednak pewni, że brak powszechnych testów, różnice w sposobie rejestrowania przyczyn zgonów oraz zakłócenia gospodarcze i społeczne, które spowodował wirus, ukrywają pełny zakres liczby ofiar śmiertelnych.

    Jak liczyć

    W Stanach Zjednoczonych COVID-19 jest "chorobą podlegającą obowiązkowi zgłoszenia" – lekarze, koronerzy, szpitale i domy opieki muszą zgłaszać, gdy spotykają się z kimś, kto ma pozytywny wynik testu na infekcję, i gdy umiera osoba, o której wiadomo, że ma wirusa. Zapewnia to system nadzoru w czasie niemal rzeczywistym dla urzędników służby zdrowia, aby ocenić, gdzie i w jakim stopniu wybuchają epidemie. Ale jest to system zaprojektowany z myślą o szybkości nad dokładnością; niezmiennie będzie obejmować zgony nie spowodowane przez wirusa, a także zgony, które były.

    Na przykład osoba, u której zdiagnozowano COVID-19, która umiera w wypadku samochodowym, może zostać uwzględniona w danych. Ale ktoś, kto umiera na COVID-19 w domu, może zostać pominięty, jeśli nigdy nie zostanie przetestowany. Niemniej jednak liczby są wystarczająco zbliżone, aby służyć jako system wczesnego ostrzegania.

    "Naprawdę mają być proste" – powiedziała epidemiolog stanu Kolorado, dr Rachel Herlihy. "Stosują te czarno-białe kryteria do często szarych sytuacji. Ale są one dla nas sposobem na systematyczne gromadzenie tych danych w prosty i szybki sposób. "

    Z tego powodu, powiedziała, liczby nie zawsze są zgodne z danymi z aktu zgonu, co zajmuje znacznie więcej czasu na przejrzenie i sklasyfikowanie. A nawet te mogą być subiektywne. Akty zgonu są zwykle wypełniane przez lekarza, który leczył tę osobę w chwili śmierci lub przez lekarzy orzeczników lub koronerów, gdy pacjenci umierają poza placówką opieki zdrowotnej. Wytyczne Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom pozwalają lekarzom przypisać śmierć do "domniemanej" lub "prawdopodobnej" infekcji COVID w przypadku braku pozytywnego testu, jeśli uzasadniają to objawy lub okoliczności pacjenta. Osoby wypełniające formularze stosują jednak swój indywidualny osąd medyczny, co może prowadzić do różnic w zależności od stanu, a nawet hrabstwa do hrabstwa, niezależnie od tego, czy śmierć jest przypisywana COVID-19.

    Co więcej, może upłynąć tygodnie, jeśli nie miesiące, zanim dane z aktu zgonu przejdą po drabinie od hrabstwa do stanu do agencji federalnych, z przeglądami dokładności na każdym poziomie, tworząc opóźnienie w tych bardziej oficjalnych liczbach. I nadal mogą przegapić wiele zgonów z powodu COVID-19 osób, które nigdy nie były testowane.

    Dlatego te dwie metody liczenia zgonów mogą dawać różne wyniki, prowadząc niektórych do wniosku, że urzędnicy fałszują liczby. I żadne z tych podejść nie uchwyciłoby liczby osób, które zmarły, ponieważ nie szukały opieki – i z pewnością przegapią pośrednie zgony, takie jak Wittner, gdzie opieka została zakłócona przez pandemię.

    "Wszystkie te rzeczy, niestety, nie zostaną określone przez akta zgonów" – mówi Oscar Alleyne, szef programów i usług dla National Association of City and County Health Officials.

    Wykorzystanie danych historycznych do zrozumienia dzisiejszej opłaty drogowej

    Dlatego naukowcy śledzą tak zwane "nadmiarowe" zgony. Publiczny system opieki zdrowotnej kataloguje wszystkie zgony w poszczególnych hrabstwach od ponad wieku, zapewniając dobre wyczucie, ile zgonów można się spodziewać każdego roku. Liczba zgonów powyżej tego poziomu bazowego w 2020 r. może wskazywać na skalę pandemii.

    Na przykład od 11 marca do 2 maja Nowy Jork odnotował 32 107 zgonów. Laboratoria potwierdziły, że 13 831 z nich to zgony z powodu COVID-19, a lekarze sklasyfikowali kolejne 5 048 z nich jako prawdopodobne przypadki COVID-19. To znacznie więcej zgonów niż to, co historycznie miało miejsce w mieście. Od 2014 do 2019 roku miasto odnotowało średnio zaledwie 7 935 zgonów o tej porze roku. Jednak biorąc pod uwagę historyczne zgony, należy założyć, co może się zdarzyć normalnie, a także przypadki COVID, nadal pozostawia to 5 293 zgony nie wyjaśnione w tegorocznej liczbie ofiar śmiertelnych. Eksperci uważają, że większość tych zgonów może być bezpośrednio lub pośrednio spowodowana pandemią.

    Miejscy urzędnicy ds. Zdrowia zgłosili około 200 zgonów w domu dziennie w szczycie pandemii, w porównaniu ze średnią dzienną 35 w latach 2013-2017. Ponownie, eksperci uważają, że nadmiar jest prawdopodobnie spowodowany bezpośrednio lub pośrednio przez pandemię.

    W skali kraju niedawna analiza nekrologów przeprowadzona przez Health Care Cost Institute wykazała, że w kwietniu liczba zgonów w USA była o około 12% wyższa niż średnia z lat 2014-2019.

    "Nadmierna śmiertelność opowiada historię" – powiedział dr Jeremy Faust,lekarz medycyny ratunkowej w Brigham and Women's Hospital w Bostonie. "Widzimy, że COVID ma historyczny wpływ na liczbę zgonów w naszej społeczności".

    Te liczne podejścia mają jednak wielu sceptyków płaczących wulgarnie, oskarżając urzędników służby zdrowia o gotowanie książek, aby pandemia wydawała się gorsza niż jest. Na przykład w Montanie członek rady ds. Zdrowia hrabstwa Flathead podał w wątpliwość oficjalne liczby ofiar śmiertelnych COVID-19, a ekspert Fox News Tucker Carlson zakwestionował śmiertelność podczas kwietniowej transmisji. To zasiało ziarna wątpliwości. Niektóre posty w mediach społecznościowych twierdzą, że członek rodziny lub przyjaciel zmarł w domu na atak serca, ale przyczyna śmierci została niedokładnie wymieniona jako COVID-19, co doprowadziło niektórych do zakwestionowania potrzeby blokady lub innych środków ostrożności.

    "Dla każdego z tych przypadków, które mogą być takie, jak powiedziała ta osoba, muszą istnieć dziesiątki przypadków, w których śmierć została spowodowana przez koronawirusa, a osoba nie umarłaby na ten atak serca – lub nie umarłaby aż do lat później" – powiedział Faust. "W tej chwili te anegdoty są wyjątkami, a nie regułą".

    W tym samym czasie nadmierna liczba zgonów obejmowałaby również przypadki takie jak Wittnera, gdzie zwykły dostęp do opieki zdrowotnej został zakłócony.

    Niedawna analiza Well Being Trust, krajowej fundacji zdrowia publicznego, przewiduje, że aż 75 000 osób może umrzeć z powodu samobójstwa, przedawkowania lub nadużywania alkoholu, wywołanego niepewnością i bezrobociem spowodowanym pandemią.

    "Ludzie tracą pracę, tracą poczucie celu i stają się przygnębieni, a czasami widzisz, jak tracą życie" – powiedział Benjamin Miller,dyrektor ds. Strategii Well Being, powołując się na badanie z 2017 r., Które wykazało, że na każdy punkt procentowy wzrostu bezrobocia, zgony z powodu przedawkowania opioidów wzrosły o 3,6%.

    Tymczasem szpitale w całym kraju odnotowały spadek liczby pacjentów innych niż COVID, w tym osób z objawami zawału serca lub udaru mózgu, co sugeruje, że wiele osób nie szuka opieki w stanach zagrażających życiu i może umierać w domu. Kardiolog z Denver dr Payal Kohli nazywa to zjawisko "koronofobią".

    Kohli spodziewa się nowej fali zgonów w ciągu najbliższego roku z powodu wszystkich przewlekłych chorób, które nie są leczone podczas pandemii.

    "Niekoniecznie zobaczysz bezpośredni efekt złego leczenia cukrzycy teraz, ale kiedy zaczniesz mieć dysfunkcję nerek i inne problemy w ciągu 12 do 18 miesięcy, jest to bezpośredni wynik pandemii" – powiedział Kohli. "Gdy spłaszczamy krzywą pandemii, w rzeczywistości nachylamy wszystkie te inne krzywe".

    Lekcje z zmieniającej się liczby ofiar śmiertelnych huraganu Maria

    Tak właśnie się stało, gdy huragan Maria uderzył w Portoryko w 2017 roku, zakłócając normalne życie i podważając system opieki zdrowotnej na wyspie. Początkowo liczba ofiar śmiertelnych burzy wynosiła 64 osoby. Ale ponad rok później oficjalna opłata drogowa została zaktualizowana do 2 975, w oparciu o analizę z George Washington University, która uwzględniła pośrednie zgony spowodowane zakłóceniami burzy. Mimo to badanie Harvardu obliczyło, że nadmiar zgonów spowodowanych huraganem był prawdopodobnie znacznie wyższy, osiągając 4 600.

    Liczby te stały się politycznym gorącym ziemniakiem, gdy krytycy uderzyli w administrację Trumpa za jej reakcję na huragan. To skłoniło Federalną Agencję Zarządzania Kryzysowego do zwrócenia się do Narodowej Akademii Nauk o zbadanie, jak najlepiej obliczyć pełną liczbę ofiar śmiertelnych klęski żywiołowej. Raport ten ma się ukazać w lipcu, a ci, którzy go napisali, zastanawiają się teraz, w jaki sposób ich zalecenia odnoszą się do obecnej pandemii – i jak uniknąć tego samego upolitycznienia, które spotkało ofiary śmiertelne huraganu Maria.

    "Masz kilku interesariuszy, którzy chcą bagatelizować rzeczy i sprawić, by brzmiało to tak, jakbyśmy mieli wspaniałą odpowiedź, wszystko działało pięknie" – powiedział dr Matthew Wynia,dyrektor Centrum Bioetyki i Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Kolorado i członek komitetu badawczego. I są inni, którzy mówią: "Nie, nie, nie. Spójrz na wszystkich ludzi, którzy zostali skrzywdzeni".

    Obliczenia dla trwającej pandemii będą jeszcze bardziej skomplikowane niż dla zdarzenia w danym momencie, takiego jak huragan lub pożar. Pośredni wpływ COVID-19 może trwać miesiące, jeśli nie lata, po tym, jak wirus przestanie się rozprzestrzeniać, a gospodarka się poprawi.

    Ale rodzina Wittnera wie, że już chce, aby jej śmierć została policzona.

    Przez całe lata licealne Sekera bała się wejść do domu, zanim jej rodzice wrócili do domu z obawy przed znalezieniem martwej siostry. Kiedy pandemia zmusiła ich wszystkich do wspólnego przebywania w domu, ten strach zamienił się w rzeczywistość.

    "Żadna młodsza siostra nie powinna przez to przechodzić. Żaden rodzic nie powinien przez to przechodzić" – powiedziała. "Powinno być wystarczająco dużo zasobów, szczególnie w takim czasie, kiedy są odcięci od świata".

    Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com

  • Interwencja

    Nie wiedziałem, że następnym razem, gdy będę trzymał jej ciało, będą to odłamki kości i ziarnisty popiół w małym kartonowym pudełku.

    Poniżej znajduje się fragment książki The Heart and Other Monsters autorstwa Rose Andersen.

    Nie pamiętam ciała mojej siostry. Jej zapach zniknął do mnie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio ją dotknąłem. Myślę, że mogę to prawie wskazać: w dniu, w którym poprosiłem ją, aby opuściła mój dom po tym, jak zorientowałem się, że przestała detoksykować i zaczęła strzelać ponownie, cały czas próbując sprzedać moje rzeczy jej handlarzowi narkotyków, gdy spałem. Kiedy wyszła, poprosiła mnie o 20 dolarów, a ja powiedziałem jej, że dam jej je, jeśli wyśle mi zdjęcie paragonu, aby pokazać mi, że wydała pieniądze na coś innego niż narkotyki. "Wielkie dzięki", powiedziała sarkastycznie. Być może przytuliłem ją. Tak wiele zależy od tego, że może, nawiedzenie może naszego ostatniego dotknięcia.

    Ostatni raz widziałem moją siostrę podczas interwencji w gównianym hotelu w Małym Miasteczku. Nasza przyjaciółka rodziny Debbie przewiozła moją macochę i mnie tam swoim trzymiejscowym samolotem. Interwencja została zorganizowana pośpiesznie przez przyjaciółkę Sary, Noelle, która zadzwoniła do nas kilka dni wcześniej, prosząc nas o przybycie. Było mało zasobów ani czasu, aby to właściwie zainscenizować – nie mogliśmy sobie pozwolić na przybycie wyszkolonego interwencjonisty. Noelle powiedziała nam, że boi się, że Sarah umrze. Zgodziłem się polecieć z Debbie i Sharon, ponieważ Małe Miasteczko było daleko od domu i nie chciałem prowadzić.

    Debbie usiadła na fotelu pilota, a ja usiadłem obok niej. Moja macocha była schowana na trzecim siedzeniu, bezpośrednio za nami. Dopiero podczas startu zdałem sobie sprawę z mojego ciała, jak straszną decyzją było latanie. Jestem przerażony wzrostem i bardzo podatny na chorobę lokomocyjną. Nie byłem przygotowany na to, co to znaczy być w małym samolocie.

    Czułem zewnętrzną stronę wewnątrz samolotu. Wibracje chłodnego wiatru przeniknęły przez maleńkie drzwi i chwyciły moje płuca, serce, głowę. Otwarcie drzwi i upadek wymagałoby bardzo niewiele wysiłku, niekończący się przerażający upadek na najbardziej pewną śmierć. Od pierwszego skoku w powietrze mój żołądek skręcił się w podłą, złośliwą pięść, która uderzyła mnie w jelita i gardło. Przez następną godzinę siedziałem drżąc, z zamkniętymi oczami. Przez każde zanurzenie, odbicie i drżenie powstrzymywałem żółć i cicho płakałem.

    Kiedy wylądowaliśmy, wysiadłem z samolotu i zwymiotowałem. Nie pamiętam, jaki to był kolor. Moja macocha podała mi butelkę wody i pół Xanaxu, a ja siedziałam z nogami rozstawionymi na wybiegu, aż pomyślałam, że mogę znowu wstać.

    Moja siostra zwymiotowała, kiedy umarła. Ona gówno. Wykrwawiła się. Ile potrzeba, aby opuścić nasze ciało, zanim staniemy się właściwie, naprawdę, całkowicie martwi? Pewnej nocy śniło mi się, że siedziałem z martwym ciałem mojej siostry i próbowałem zebrać wszystkie jej płyny ustrojowe z powrotem do jej wnętrza. Wszystko było mokre, ale jej ciało było lodowate. Wiedziałam, że jeśli uda mi się przywrócić jej to ciepło, wróci do życia. Moje ręce ociekały jej krwią i odchodami, a kiedy błagałem jej wnętrze, aby do niej wróciło, płakałem wielką powodzią śluzu i łez. Pamiętam to, podczas gdy nasz ostatni dotyk wciąż mi umyka.

    Moja siostra spóźniła się na interwencję. Wiele godzin spóźnienia. Siedmioro z nas, wszystkie kobiety, pięć z nas w trzeźwości, siedziało w tym gorącym pokoju hotelowym, wielokrotnie wysyłając SMS-y i dzwoniąc do chłopaka Sary, Jacka, aby przyprowadził ją do nas. Później zdałem sobie sprawę, że prawdopodobnie powiedział jej, że idą do hotelu po narkotyki.

    Pokój hotelowy był również miejscem, w którym Sharon, Debbie i ja spaliśmy tej nocy. Mieścił dwa łóżka typu queen-size, naszą niewielką ilość bagażu i cztery krzesła, które dyskretnie pożyczyliśmy z hotelowej sali konferencyjnej. Usiadłem na jednym z łóżek, siedząc z niepokojem na krawędzi, starając się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z nikim innym. Nie znałem wielu innych ludzi.

    Kiedy kilka dni wcześniej powiedziałem mamie o interwencji, natychmiast powiedziałem: "Ale nie musisz przychodzić". Powodów było tak wiele. Ma kozy i osły, koty i psy, którymi trzeba się opiekować. Nie miała pojazdu, który mógłby prowadzić. Mogła napisać list, powiedziałem, a ja dałbym go Sarze. Prawda była taka, że nie miałem ochoty zarządzać jej teraz zaciekłym związkiem z Sharon. Nie chciałam opiekować się mamą, oprócz zarządzania stanem Sary. Siedząc w tym zatłoczonym, dziwnym pokoju, przyszło mi do głowy, że mogłem się mylić.

    Po przekątnej naprzeciwko mnie siedziała bliska przyjaciółka Sary, Noelle, która wszystko zorganizowała. Sarah i Noelle poznały się w trakcie rekonwalescencji, mieszkały razem w domu rodzinnym Ryana i stały się bliskimi przyjaciółmi. Pozostali przyjaciółmi nawet wtedy, gdy Sarah znów zaczęła używać. Helen, jasnowłosa kobieta w średnim wieku, która nie była jedną z osób, które Sarah znała od wyzdrowienia, ale raczej matką jednego z chłopaków Sary, usiadła na drugim łóżku. Ostatnia sponsorka Sary, Lynn, siedziała obok mnie. Musiałem powstrzymać się od powiedzenia jej, jak Sarah użyła swojego imienia w telefonie. Na jednym z krzeseł siedziała kobieta, która miała prowadzić interwencję. Nie pamiętam teraz jej imienia, chociaż z łatwością przypominam sobie dźwięk jej głośnego, cierpkiego głosu.

    Interwencjonista pracował w Shining Light Recovery, odwyk Sarah została wyrzucona około półtora roku wcześniej i była jedyną osobą, którą Noelle mogła znaleźć w krótkim czasie. Powiedziała nam, że przeprowadziła sporą część interwencji, ale wyjaśniła, że ponieważ nie miała wcześniej czasu na współpracę z nami, nie będzie to właściwa interwencja. Pachniała stęchłymi ubraniami i pokazywała zbyt wiele zębów, kiedy się śmiała. Mówiła o tym, kiedy piła, tonem, który brzmiał bardziej jak tęsknota niż żal. Kiedy zaczęła ujawniać prywatne informacje o czasie spędzonym przez moją siostrę na odwyku, zacisnąłem ręce w pięść.

    "To ja ją wyrzuciłam" – powiedziała kobieta. "To znaczy, jest dobrym dzieckiem, ale kiedy złapałem ją pod prysznicem z tą drugą dziewczyną, musiała iść." Ktoś inny coś powiedział, ale nie słyszałem nikogo innego w pokoju. "Żadnych zachowań seksualnych" – kontynuowała. "Zasady są tam z jakiegoś powodu." Zachichotała i wzięła gałązkę ze swojej generycznej coli. Czułem się gorąco i źle, w moim wnętrzu wciąż był bałagan z lotu samolotem. Czekaliśmy jeszcze dwie godziny, słuchając interwencjonistycznej rozmowy, aż Jack napisał SMS-a, że właśnie się zatrzymali.

    Interwencja

    Kiedy moja siostra przyjechała, weszła do pokoju i oznajmiła głośno: "O kurwa, zaczynamy". Potem usiadła, szczupła, urażona i szydercza, z rękami wepchniętymi do przedniej kieszeni bluzy. O kurwa, zaczynamy,pomyślałem. Interwencjonistka nie powiedziała zbyt wiele, w ostrym kontraście do jej gadatliwości, gdy czekaliśmy. Krótko wyjaśniła proces; Każdy z nas miał okazję porozmawiać, a potem Sarah mogła zdecydować, czy chce iść do centrum detoksykacji tej nocy.

    Chodziliśmy po kolei, rozmawiając bezpośrednio z Sarą lub czytając z listu. Każdy miał inną historię, inne wspomnienie, aby rozpocząć to, co miał do powiedzenia, ale każdy zakończył w ten sam sposób: "Proszę o pomoc. Boimy się, że umrzesz". Sara miała kamienną twarz, ale płakała w milczeniu. To było niezwykłe. Kiedy Sara płakała, była wailerką; nazwaliśmy to jej małpim wyciem.

    Kiedy byłyśmy młodsze, oglądałyśmy film Małe kobietki raz za razem. Często przechodziliśmy do przodu po śmierci Beth, ale czasami pozwalaliśmy, aby scena się rozegrała. Zwijaliśmy się w kłębek na naszej bordowej kanapie i płakaliśmy, gdy Jo zdawała sobie sprawę, że jej młodsza siostra zmarła. Przez chwilę chciałam, żebyśmy oboje byli sami, oglądając Małe kobietki po raz setny. Prawie czułem jej małą główkę na ramieniu, kiedy zawodziła: "Dlaczego Beth musiała umrzeć? To niesprawiedliwe". Siedziała po drugiej stronie pokoju i nie chciała nawiązać ze mną kontaktu wzrokowego.

    Najpierw zwróciłem się do Sary z listem mojej mamy. Zacząłem: "Mój drogi mały jelonku, wiem, że coś poszło nie tak i że zgubiłeś drogę". Mój głos pękł i stwierdziłem, że nie mogę kontynuować, więc przekazałem go Noelle, aby zamiast tego przeczytała. Źle się czułem słysząc słowa mojej matki wychodzące z ust Noelle. Sara płakała. Potrzebuje swojej mamy, pomyślałem gorączkowo.

    Kiedy nadszedł czas, aby samemu z nią porozmawiać, mój umysł był pusty. Byłem zły. Byłem zły, że musiałem lecieć gównianym małym samolotem i być w tym gównianym małym pokoju, aby przekonać moją siostrę, aby dbała o jedną dziesiątą tak samo o swoje życie jak my. Byłem wściekły, że wciąż się uśmiechała, nawet gdy płakała, kiedy z nią rozmawialiśmy. Głównie byłem zły, ponieważ wiedziałem, że nic, co mogę powiedzieć, nie może zmusić jej do opuszczenia tego strasznego miasta, do którego zawiozłem ją lata wcześniej, i powrotu do domu. Że gdzieś w jej historii była góra moich własnych błędów, które pomogły nam doprowadzić nas do tego momentu.

    "Sarah, wiem, że jesteś zła i myślisz, że wszyscy jesteśmy tutaj, aby sprawić, że poczujesz się źle. Ale jesteśmy tutaj, ponieważ kochamy cię i martwimy się, że możesz umrzeć. Nie wiem, co bym zrobił, gdybyś umarł". Moja siostra siedziała cicho i słuchała. "Wierzę, że możesz mieć dowolne życie," Zatrzymałem się. "I muszę uwierzyć, że wciąż znam cię na tyle, aby wiedzieć, że to nie jest życie, którego chcesz." Im więcej mówiłem, tym bardziej wydawała się oddalać, aż odszedłem i skinąłem głową do następnej osoby, która chciała porozmawiać.

    Po tym, jak wszyscy się odezwaliśmy, Sarah odrzuciła naszą pomoc. Powiedziała nam, że ma plan, aby przestać używać na własną rękę. "Mam faceta, od którego mogę kupić metadon i zrobię to sam." Metadon był stosowany w leczeniu osób uzależnionych od opioidów; lek zmniejszył fizyczne skutki odstawienia, zmniejszył apetyt i, jeśli jest przyjmowany regularnie, może blokować działanie opioidów. Sam w sobie może uzależniać – jest również opioidem. Zgodnie z prawem może być wydawany tylko przez program leczenia opioidami, a zalecana długość leczenia wynosi co najmniej dwanaście miesięcy.

    "Mam faceta, od którego mogę kupić pięć tabletek", nalegała Sarah, jakby to było porównywalne z licencjonowanym ośrodkiem metadonu, jakby to, co sugerowała, nie było niebezpieczne.

    – Ale kochanie – powiedziała łagodnie moja macocha – oferujemy ci teraz pomoc. Możesz dziś wieczorem udać się do centrum detoksykacji".

    "Absolutnie nie. Nie pójdę na zimnego indyka". Sarah wyraźnie się trzęsła, kiedy to mówiła, trauma jej przeszłych wycofań była wyczuwalna w jej ciele. "Nie wiem, czy mogę wam zaufać."

    Wskazała na moją macochę i na mnie. "Czułem się naprawdę zdradzony przez to, co się stało." Heroina w portfelu, konfrontacja w Sharon's, Motel 6, włamanie do jej telefonu. "Nie rozumiecie. Za każdym razem, gdy to robiłem, robiłem to dla ciebie, dla mojej rodziny". Usiadła trochę wyprostowana. "Raz w życiu nadszedł czas, abym był samolubny."

    To było wszystko, co mogłem zrobić, aby nie uderzyć jej w twarz. Desperacko chciałem poczuć, jak moja ręka kłuje od kontaktu, zobaczyć, jak jej policzek kwitnie na różowo, aby sprawdzić, czy coś może ją zranić. Nie zamierzała używać metadonu, aby się oczyścić. Chciała tylko, żebyśmy zostawili ją w spokoju.

    Usprawiedliwiłem się, że muszę kupić zatyczki do uszu do spania tej nocy i wyszedłem. Nie przytulałem jej ani nie patrzyłem na nią. Nie wiedziałem, że już jej nie zobaczę. Nie wiedziałem, że nie będę pamiętał naszego ostatniego dotknięcia. Nie wiedziałem, że następnym razem, gdy będę trzymał jej ciało, będą to odłamki kości i ziarnisty popiół w małym kartonowym pudełku.
     

    THE HEART AND OTHER MONSTERS (Bloomsbury; twarda okładka; 9781635575149; $24.00; 224 strony; 7 lipca 2020) autorstwa Rose Andersen to intymna eksploracja kryzysu opioidowego, a także amerykańskiej rodziny, ze wszystkimi jej wadami, uczuciami i wyzwaniami. Przypominając Fakt ciała Alexa Marzano-Lesnevicha, Jane: Morderstwo Maggie Nelson i Drugą stronę Lacy M. Johnson, debiut Andersena jest potężną, głęboko oryginalną podróżą w głąb i ze straty. Dostępne już teraz.

     

    Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com

  • Picie gwałtownie wzrosło podczas pandemii. Czy znasz oznaki uzależnienia?

    Podczas gdy niektórzy ludzie mogą być predysponowani do problematycznego picia lub zaburzeń związanych z używaniem alkoholu, mogą one również wynikać z czyjegoś środowiska.

    Pomimo braku klientów przez prawie 21/2 długich miesięcy podczas zamknięcia koronawirusa, Darrell Loo z Waldo Thai pozostał zajęty.

    Loo jest kierownikiem baru w popularnej restauracji w Kansas City w stanie Missouri i przypisuje zwiększone przepisy dotyczące picia i luźniejszego alkoholu podczas pandemii za swój energiczny biznes. Alkohol wydawał się również pomagać jego klientom radzić sobie z całą niepewnością i strachem.

    "Picie zdecydowanie było sposobem radzenia sobie z tym" – powiedział Loo. "Ludzie pili o wiele więcej, kiedy to się stało. Ja sam piłem o wiele więcej".

    Wiele przepisów stanowych wydawało się być uchylonych z dnia na dzień, ponieważ wprowadzono nakazy pozostania w domu, a pijący przyjęli trendy, takie jak dostawa alkoholu, wirtualne happy hours i degustacja wina online. Koktajle przy krawężniku w butelkach 12- i 16-uncjowych szczególnie pomogły Waldo Thai nadrobić utracone przychody od klientów.

    Sprzedaż detaliczna alkoholu wzrosła o 55% w skali kraju w trzecim tygodniu marca, kiedy wprowadzono wiele zamówień na pobyt w domu, zgodnie z danymi Nielsena,a sprzedaż online gwałtownie wzrosła.

    Wiele z tych trendów utrzymywało się tygodniami. Nielsen zauważa również, że sprzedaż alkoholu na wynos pomogła utrzymać firmy.

    Ale spożywanie całego tego alkoholu może być problematyczne dla osób, nawet tych, które nie miały problemów z piciem w przeszłości.

    Dr Sarah Johnson, dyrektor medyczny Landmark Recovery, programu leczenia uzależnień z siedzibą w Louisville w stanie Kentucky, z lokalizacjami na Środkowym Zachodzie, powiedziała, że pomijając wirtualne wydarzenia, pandemia prawie położyła kres piciu towarzyskiemu.

    "To nie jest tak dużo wychodzenia i włączania alkoholu do kolacji lub czasu spędzonego z rodziną lub przyjaciółmi" – powiedział Johnson. "Wiele osób siedzi teraz w domu, pijąc samotnie i, historycznie, było to postrzegane jako bardziej ryzykowne zachowanie pijące".

    Istnieją pewne obiektywne miary problematycznego picia. Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom definiują intensywne picie jako 15 lub więcej drinków tygodniowo dla mężczyzny lub osiem lub więcej dla kobiety.

    Ale Johnson powiedział, że ważniejsze wskazówki pochodzą ze zmian w zachowaniu. Wyjaśnia, że dla niektórych osób odrobina dodatkowego picia od czasu do czasu nie jest wielką sprawą.

    "Jeśli nadal wypełniają wszystkie swoje życiowe obowiązki, tak jak wciąż wstają i odbywają spotkania Zoom na czas, i nie czują się tak źle z powodu picia, że nie mogą robić rzeczy, i opiekowania się swoimi dziećmi i nie mają problemów życiowych, to nie jest to problem" – powiedział Johnson. "Kiedy ludzie zaczynają mieć problemy w innych dziedzinach życia, byłby to sygnał, że piją za dużo i że jest to problem".

    Ale są znaki, na które należy uważać, mówi. Należą do nich:

    • Duży wzrost ilości spożywanego alkoholu
    • Obawy wyrażane przez rodzinę lub przyjaciół
    • Zmiany we wzorcach snu, więcej lub mniej snu niż zwykle
    • Za każdym razem, gdy picie zakłóca codzienne życie

    Johnson zauważył, że dla wielu osób życie pod nakazem pozostania w domu bez wymagań codziennych dojazdów do pracy lub przerwy na lunch może być problematyczne.

    "Rutyna i struktura są ważne dla ogólnego zdrowia psychicznego, ponieważ zmniejszają stres i elementy nieznanych lub nieoczekiwanych wydarzeń w codziennym życiu" – powiedział Johnson. "Mogą one skłonić osoby w trakcie powrotu do zdrowia do powrotu do niezdrowych umiejętności radzenia sobie, takich jak picie".

    Johnson wyjaśnił, że chociaż niektórzy ludzie mogą być predysponowani do problematycznego picia lub zaburzeń związanych z używaniem alkoholu, mogą one również wynikać z czyjegoś środowiska.

    Johnson powiedział, że ludzie, którzy nie są w stanie samodzielnie przestać pić problematycznego alkoholu, powinni szukać pomocy. Federalna Administracja ds. Nadużywania Substancji i Zdrowia Psychicznego prowadzi infolinię 24/7 (800-662-HELP) i stronę internetową, www.findtreatment.gov, oferując skierowania na leczenie uzależnień.

    Wsparcie rówieśników jest również dostępne online. Wiele grup Anonimowych Alkoholików zaczęło oferować wirtualne spotkania, podobnie jak świecka grupa ratunkowa LifeRing. A dla osób, które szukają bardziej nieformalnego wsparcia rówieśników, aplikacje takie jak Loosid pomagają łączyć społeczności trzeźwych ludzi.

    Darrell Loo z Waldo Thai powiedział, że czasami martwił się o picie ludzi, ale generalnie widział, jak klienci wycofują się z intensywnego picia, które robili na początku pandemii.

    Loo i inni w branży restauracyjnej w Kansas City naciskają, aby koktajle do przenoszenia i inne luźniejsze przepisy pozostały na miejscu, nawet gdy restauracje powoli zaczynają się ponownie otwierać.

    "To będzie trwało przez jakiś czas. To zmieni nawyki ludzi "- powiedział Loo. "Nawyk wydatków ludzi. Nawyk jedzenia ludzi. Więc zdecydowanie istnieje potrzeba, aby nadal to robić. "

    Ta historia jest częścią partnerstwa, które obejmuje KCUR, NPR i Kaiser Health News.

    Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com

  • Dlaczego filmy z telefonów komórkowych przedstawiające śmierć czarnych ludzi powinny być uważane za święte, podobnie jak linczujące fotografie

    Porównywanie fatalnych nagrań Ahmauda Arbery'ego i George'a Floyda do linczujących fotografii zachęca nas do traktowania ich bardziej rozważnie.

    Kiedy Ahmaud Arbery upadł na ziemię, odgłos wystrzału, który odebrał mu życie, odbił się głośnym echem w całej jego dzielnicy w Georgii.

    Przewinąłem wideo z jego zabójstwa. Za każdym razem, gdy go oglądałem, najpierw przyciągał mnie pozornie beztroski krok młodego czarnego biegacza, który został zatrzymany przez dwóch białych mężczyzn w białym pickupie.

    Potem spojrzałem na Gregory'ego McMichaela (64 lata) i jego syna Travisa (34 lata), którzy skonfrontowali się z Arberym w ich podmiejskiej społeczności.

    Wiedziałem, że McMichaelowie powiedzieli władzom, że podejrzewają Arbery'ego o obrabowanie pobliskiego domu w okolicy. Mówili, że dokonują obywatelskiego aresztowania.

    Film pokazuje Arbery'ego biegnącego ulicą, a McMichaelowie blokują mu drogę swoim pojazdem. Najpierw przepychanka. Następnie strzały z dystansu z broni Travisa McMichaela.

    Moje oczy skierowały się na wysokie drzewa na ekranie, które mogły być ostatnimi rzeczami, które widział Arbery. Zastanawiałem się, ile z tych samych drzew było świadkami podobnych linczów? A ile z tych linczów zostało sfotografowanych, aby zadać ostateczny cios upokorzenia umierającym?

    Seria współczesnych linczów

    To może być wstrząsające, gdy widzisz to słowo – lincz – użyte do opisania zabójstwa Arbery'ego z 23 lutego 2020 r. Ale wielu czarnych ludzi podzieliło się ze mną, że jego śmierć – po której w krótkim odstępie czasu breonna Taylor,a teraz morderstwa george'a Floydaz udziałem oficerów – nawiązuje do długiej tradycji zabijania czarnych ludzi bez reperkusji.

    Być może jeszcze bardziej traumatyzująca jest łatwość, z jaką niektóre z tych zgonów można oglądać online. W mojej nowej książce"Bearing Witness While Black: African Americans, Smartphones and the New Protest #Journalism"wzywam Amerykanów do zaprzestania oglądania nagrań czarnych ludzi umierających tak swobodnie.

    Zamiast tego filmy z telefonów komórkowych przedstawiające przemoc ze straży obywatelskiej i śmiertelne spotkania z policją powinny być oglądane jak zdjęcia linczujące – z uroczystą rezerwą i ostrożnym obiegiem. Aby zrozumieć tę zmianę w kontekście widzenia, uważam, że warto zbadać, w jaki sposób ludzie poczuli się tak komfortowo, oglądając umierające chwile czarnych ludzi.

    Obrazy śmierci czarnych ludzi wszechobecne

    Każdej większej epoce terroru domowego wobec Afroamerykanów – niewolnictwa, linczu i brutalności policji – towarzyszy ikoniczne zdjęcie.

    Najbardziej znanym obrazem niewolnictwa jest obraz "Biczowanego Piotra" z 1863 roku, którego grzbiet nosi skomplikowany przekrój blizn.

    Słynne obrazy linczów obejmują zdjęcie tłumu z 1930 roku, który zamordował Thomasa Shippa i Abrama Smitha w Marion w stanie Indiana. Na dole kadru pojawia się biały mężczyzna o dzikich oczach, wskazujący w górę na powieszone ciała czarnych mężczyzn. Obraz zainspirował Abla Meeropola do napisania wiersza "Strange Fruit", który później został przekształcony w piosenkę, którą piosenkarka bluesowa Billie Holiday śpiewała na całym świecie.

    Dwadzieścia pięć lat później zdjęcia okaleczonego ciała Emmetta Tilla z 1955 roku stały się kulturowym kamieniem probierczym nowego pokolenia. 14-letni czarny chłopiec został pobity, zastrzelony i wrzucony do lokalnej rzeki przez białych mężczyzn po tym, jak biała kobieta oskarżyła go o gwizdanie na nią. Później przyznała, że kłamała.

    Przez cały rok 1900 i do dziś brutalność policji wobec czarnych ludzi została uwieczniona również przez media. Amerykanie obserwowali, jak urzędnicy państwowi otwierają węże strażackie na młodych protestujących na rzecz praw obywatelskich, uwalniają owczarki niemieckie i dzierżą pałki przeciwko pokojowym uczestnikom marszu, a także strzelają i degustują dzisiejszych czarnych mężczyzn, kobiety i dzieci – najpierw w wieczornych wiadomościach telewizyjnych, a ostatecznie na telefonach komórkowych, które mogłyby rozpowszechniać materiał w Internecie.

    Kiedy przeprowadzałem wywiady do mojej książki, wielu czarnych ludzi powiedziało mi, że noszą w głowach ten historyczny kołowrotek przemocy wobec swoich przodków. Dlatego dla nich oglądanie współczesnych wersji tych zbrodni nienawiści jest zbyt bolesne, by je znieść.

    Mimo to istnieją inne grupy czarnych ludzi, którzy wierzą, że filmy służą jakiemuś celowi, aby edukować masy na temat stosunków rasowych w USA. Wierzę, że te tragiczne filmy mogą służyć obu celom, ale będzie to wymagało wysiłku.

    Dlaczego filmy z telefonów komórkowych przedstawiające śmierć czarnych ludzi powinny być uważane za święte, podobnie jak linczujące fotografie
    W 1922 roku NAACP opublikowało serię całostronicowych reklam w The New York Times, zwracając uwagę na lincze. New York Times, 23 listopada 1922/American Social History Project

    Ożywienie "archiwum cienia"

    Na początku 1900 roku, kiedy wiadomość o linczu była świeża, niektóre z pierwszych organizacji praw obywatelskich w kraju rozpowszechniły wszelkie dostępne obrazy linczu szeroko, aby podnieść świadomość okrucieństwa. Zrobili to, publikując zdjęcia w czarnych czasopismach i gazetach.

    Po tym, jak obraz osiągnął szczyt nakładu, był zwykle usuwany z widoku publicznego i umieszczany w"archiwum cienia"w redakcji, bibliotece lub muzeum. Ograniczenie obiegu obrazu miało na celu uczynienie spojrzenia publiczności bardziej ponurym i pełnym szacunku.

    National Association for the Advancement of Colored People, znane popularnie jako NAACP, często stosowało tę technikę. Na przykład w 1916 roku grupa opublikowała przerażające zdjęcie Jesse'ego Washingtona, 17-letniego chłopca, który został powieszony i spalony w Waco w Teksasie, w swoim flagowym magazynie"The Crisis".

    W rezultacie liczba członków organizacji praw obywatelskich gwałtownie wzrosła. Czarni i biali chcieli wiedzieć, jak pomóc. NAACP wykorzystał te pieniądze, aby przeforsować ustawodawstwo przeciwko linczowaniu. Kupił serię kosztownych całostronicowych reklam w The New York Times, aby lobbować czołowych polityków.

    Chociaż NAACP trwa do dziś, ani jego strona internetowa, ani strona na Instagramie nie zawierają przypadkowych zdjęć ofiar linczu. Nawet kiedy organizacja wydała oświadczenie o zabójstwie Arbery'ego,powstrzymała się od ponownego opublikowania mrożącego krew w żyłach filmu. To ograniczenie pokazuje stopień szacunku, z którego korzystały nie wszystkie serwisy informacyjne i użytkownicy mediów społecznościowych.

    Ciekawy podwójny standard

    Krytycy archiwum cieni mogą twierdzić, że gdy zdjęcie trafi do Internetu, bardzo trudno jest wycofać się z przyszłych doniesień prasowych.

    Jest to jednak po prostu nieprawda.

    Obrazy śmierci białych ludzi są cały czas usuwane z wiadomości.

    Trudno jest znaleźć w Internecie, na przykład, zdjęcia z którejkolwiek z licznych masowych strzelanin, które dotknęły dziesiątki białych ofiar. Osoby zamordowane w strzelaninie w Sandy Hook Elementary School w 2012 roku lub na festiwalu muzycznym w Las Vegas w 2017 roku są najczęściej pamiętane na ujmujących portretach.

    Moim zdaniem filmy z telefonów komórkowych przedstawiające zabijanie czarnych ludzi powinny być brane pod uwagę w ten sam sposób. Tak jak poprzednie pokolenia aktywistów używały tych obrazów krótko – i tylko w kontekście wysiłków na rzecz sprawiedliwości społecznej – tak samo dzisiejsze obrazy powinny szybko wycofać się z widoku.

    Podejrzani o zabójstwo Arbery'ego zostali aresztowani. Policjanci z Minneapolis zaangażowani w śmierć Floyda zostali zwolnieni i objęci dochodzeniem. Filmy z ich śmiercią służyły wywołaniu publicznego oburzenia.

    Dla mnie emitowanie tragicznego materiału w telewizji, w automatycznie odtwarzanych filmach na stronach internetowych i w mediach społecznościowych nie służy już celowi sprawiedliwości społecznej, a teraz jest po prostu wyzyskiem.

    Porównywanie fatalnych nagrań Ahmauda Arbery'ego i George'a Floyda do linczujących fotografii zachęca nas do traktowania ich bardziej rozważnie. Możemy szanować te obrazy. Możemy obchodzić się z nimi ostrożnie. W cichych, końcowych kadrach możemy podzielić się z nimi ich ostatnimi chwilami, jeśli tylko zechcemy. Nie pozwalamy im umrzeć samotnie. Nie pozwalamy im zniknąć w ciszy poznania drzew.

    [Wgląd w skrzynkę odbiorczą każdego dnia. Możesz go uzyskać dzięki biuletynowi e-mailowemu The Conversation.]

    Allissa V. Richardson, adiunkt dziennikarstwa, University of Southern California, Annenberg School for Communication and Journalism

    Ten artykuł został ponownie opublikowany z The Conversation na licencji Creative Commons. Przeczytaj oryginalny artykuł.

  • Pandemia stawia nowe przeszkody i nadzieję dla osób zmagających się z uzależnieniem

    "Istnieje dystans społeczny – do granic możliwości… Myślę, że kiedy czyjeś życie jest zagrożone, warto je uratować. Po prostu nie możesz patrzeć, jak ludzie umierają".

    Zanim Filadelfia została zamknięta, aby spowolnić rozprzestrzenianie się koronawirusa, Ed miał rutynę: większość poranków udawał się do pobliskiego McDonalda, aby umyć zęby, umyć twarz i – kiedy miał pieniądze – kupić filiżankę kawy. Skakał między schroniskami dla bezdomnych i próbował wziąć prysznic. Ale odkąd zamknięto firmy i wiele schronisk przestało przyjmować nowe przyjęcia, Ed został w większości odcięty od tej rutyny.

    Wciąż żyje na ulicy.

    "Będę szczery, tak naprawdę nie śpię za dużo" – powiedział Ed, który ma 51 lat i zmaga się z uzależnieniem. "Co cztery lub pięć dni dostaję kilka godzin."

    KHN zgodził się nie używać jego nazwiska, ponieważ używa nielegalnych narkotyków.

    Filadelfia ma najwyższy wskaźnik przedawkowania ze wszystkich dużych miast w Ameryce – w 2019 roku średnio ponad trzy osoby dziennie umierały tam z powodu przedawkowania narkotyków. Zanim koronawirus zaczął rozprzestrzeniać się w Stanach Zjednoczonych, epidemia przedawkowania opioidów była największym kryzysem zdrowotnym w umysłach wielu urzędników miejskich i ekspertów ds. Zdrowia publicznego. Pandemia koronawirusa w dużej mierze przyćmiła dyskusję wokół kryzysu opioidowego. Ale kryzys nadal szaleje pomimo zamykania firm, odwoływania osobistych wizyt terapeutycznych i obciążenia wielu zasobów uzależnień w mieście.

    Kiedy jego zwykłe schronienie nie było już opcją, Ed próbował dostać się na leczenie uzależnień od narkotyków. Doszedł do wniosku, że będzie to dobry sposób, aby spróbować stanąć na nogi i, jeśli nic więcej, uzyskać kilka dobrych nocy odpoczynku. Ale zaraził się pinkeye, objawem uważanym za związany z wirusem, który prowadzi do COVID-19, więc centrum oceny nie chciało umieścić go w szpitalu, dopóki nie zostanie sprawdzony pinkeye. Ale nie mógł udać się do lekarza, ponieważ nie miał telefonu na wizytę telemedyczną.

    "Utknąłem i próbuję zebrać wszystko z powrotem, zanim całkowicie wybuchnie" – powiedział.

    Rosalind Pichardo chce pomóc ludziom w sytuacji Eda. Przed pandemią Pichardo wychodziła na ulice swojej dzielnicy, Kensington, która ma najwyższy wskaźnik przedawkowania narkotyków w Filadelfii. Wychodziła z torbą pełną batonów z przekąskami, ciasteczkami i Narcanem, lekiem odwracającym przedawkowanie opioidów.

    Rozdawała Narcan ludziom zażywającym narkotyki i sprzedającym narkotyki – każdemu, kto tego chciał. Pichardo założyła własną organizację, Operation Save Our City, która początkowo rozpoczęła współpracę z ofiarami przemocy z użyciem broni w okolicy. Kiedy zdała sobie sprawę, że przedawkowanie zabija również ludzi, zaczęła bardziej angażować się w ruch redukcji szkód i zaczęła rozdawać Narcan za pośrednictwem miejskiej wymiany strzykawek.

    Kiedy w Pensylwanii wszedł w życie nakaz pozostania w domu, Pichardo i inni obawiali się, że więcej osób może zacząć używać narkotyków w pojedynkę, a mniej ratowników będzie patrolować ulice lub w pobliżu i będzie w stanie je ożywić, jeśli przedawkują.

    Tak więc Pichardo i inni działacze na rzecz redukcji szkód wydali jeszcze więcej Narcan. Przedstawiciel Prevention Point Philadelphia, grupy, która prowadzi duży program wymiany strzykawek w mieście, powiedział, że w ciągu pierwszego miesiąca miejskiego nakazu pozostania w domu rozdali prawie dwa razy więcej Narcan niż zwykle.

    Po rozpoczęciu blokad i dystansu społecznego Pichardo martwił się, że więcej osób będzie używać narkotyków samodzielnie, co doprowadzi do większego przedawkowania. Ale śmiertelny wskaźnik przedawkowania w Filadelfii podczas pandemii pozostaje mniej więcej taki sam, jak w zeszłym roku. Pichardo powiedziała, że uważa, że jest to dowód na to, że zalewanie ulic Narcanem działa – że ludzie nadal używają narkotyków, a może nawet używają więcej narkotyków, ale użytkownicy częściej używają Narcanu i podają go sobie nawzajem.

    To jest nadzieja. Ale Pichardo powiedział, że użytkownicy nie zawsze mają kumpla, który może obserwować, a podczas pandemii ratownicy wydawali się znacznie bardziej niechętni do interwencji. Na przykład niedawno podała Narcan trzem osobom w Kensington, które przedawkowały w pobliżu stacji metra, podczas gdy dwóch policjantów stało obok i obserwowało. Przed pandemią często byli tam z nią, pomagając.

    Aby odwrócić przedawkowanie, Pichardo przykucnęła nad ludźmi, którzy, jak powiedziała, zaczęli zmieniać kolor na niebieski, gdy ich poziom tlenu spadł. Wstrzyknęła Im Narcan do nosa, używając jednorazowego plastikowego aplikatora. Normalnie wykonywałaby również oddychanie ratownicze, ale od początku pandemii zaczęła nosić torbę Ambu, która pompuje powietrze do płuc człowieka i unika resuscytacji usta-usta. Wśród tych trzech osób, powiedziała, potrzeba było sześciu dawek Narcanu, aby je ożywić. Policjanci nie wkroczyli, aby pomóc, ale rzucili kilka dawek odwracających przedawkowanie w kierunku Pichardo podczas pracy.

    "Nie oczekuję, że dadzą im oddechy ratunkowe, jeśli nie chcą, ale przynajmniej podam lek ratujący życie" – powiedział Pichardo.

    W swojej pracy jako wolontariuszka odwróciła prawie 400 przedawkowań, oszacowała.

    "Istnieje dystans społeczny – do granic możliwości", powiedział Pichardo, "Myślę, że kiedy czyjeś życie jest zagrożone, warto je uratować. Po prostu nie możesz patrzeć, jak ludzie umierają".

    Jeszcze zanim Filadelfia oficjalnie wydała nakaz pozostania w domu, policja miejska ogłosiła, że przestanie dokonywać aresztowań na niskim szczeblu, w tym za narkotyki. Pomysł polegał na ogólnym zmniejszeniu kontaktu, pomocy w utrzymaniu niskiej populacji więziennej i zmniejszeniu ryzyka przeniesienia wirusa do środka. Ale Pichardo i inni działacze społeczni stwierdzili, że zmniejszenie liczby organów ścigania ośmieliło dilerów narkotyków w dzielnicy Kensington, gdzie sprzedaż i używanie narkotyków na świeżym powietrzu są powszechne.

    "Możesz powiedzieć, że mają wszystko w dół, od punktu obserwacyjnego do chłopców na rogu do tego, który faktycznie trzyma produkt – ten, który trzyma produkt, ma dobry sprzęt PPE" – powiedział Pichardo.

    Dodała, że więcej dealerów pracujących otwarcie na ulicy doprowadziło do większej liczby walk o terytorium, co z kolei oznaczało więcej przemocy. Podczas gdy ogólna przestępczość w Filadelfii i innych dużych miastach spadła podczas pandemii, przemoc z użyciem broni wzrosła.

    Policja wznowiła aresztowania na początku maja.

    Teraz, kiedy wychodzi, aby zaoferować ulgę i rozdać Narcan, Pichardo pakuje kilka dodatkowych rzeczy do torby z zapasami: maski na twarz, rękawiczki i zamki na broń.

    "To jak zestaw przetrwania "kaptura" – powiedziała.

    Dla osób zmagających się z uzależnieniem, które są gotowe do rozpoczęcia powrotu do zdrowia, nowo złagodzone ograniczenia federalne ułatwiły uzyskanie leków, które ograniczają apetyt na opioidy i powstrzymują odstawienie. Kilka wysiłków jest w toku wśród grup zdrowia publicznego z filadelfii i organizacji wspierających wymiar sprawiedliwości w sprawach karnych, aby dać telefony komórkowe osobom bezdomnym lub wychodzącym z więzienia, aby mogły umówić się na wizytę telemedyczną i uzyskać szybszy dostęp do recepty na te leki.

    Podczas pandemii osoby przyjmujące leczenie wspomagane lekami mogą odnawiać receptę co miesiąc, a nie co tydzień, co pomaga zmniejszyć liczbę podróży do apteki. Jest zbyt wcześnie, aby wiedzieć, czy więcej osób korzysta z nowych zasad i uzyskuje dostęp do leczenia wspomaganego lekami za pośrednictwem telezdrowia, ale jeśli okaże się, że tak jest, wielu specjalistów medycyny uzależnień twierdzi, że nowe zasady powinny stać się trwałe, nawet po zakończeniu pandemii.

    "Jeśli odkryjemy, że te złagodzone ograniczenia przyciągają więcej osób do stołu, przedstawia to ogromne pytania etyczne dotyczące tego, czy DEA powinna przywrócić te restrykcyjne zasady, które miały miejsce w pierwszej kolejności" – powiedział dr Ben Cocchiaro, lekarz, który leczy ludzi z zaburzeniami związanymi z używaniem substancji.

    Cocchiaro powiedział, że cały sens leczenia uzależnień polega na ułatwieniu pomocy, gdy tylko ktoś jest na to gotowy. Ma nadzieję, że jeśli dostęp do powrotu do zdrowia zostanie uproszczony podczas pandemii, może tak pozostać później.

    Ta historia jest częścią partnerstwa, które obejmuje WHYY, NPR i Kaiser Health News.

    Zobacz oryginalny artykuł na thefix.com